Po co komu ćwiczenia zaawansowane?

W pewnym momencie instruktor dochodzi do szkolenia sprzętowego na poziomie zaawansowanym. Co to znaczy? To znaczy, że uczy się uczyć i wykonywać wręcz akrobacje. Wiele z tych ćwiczeń praktycznie nie nadaje się do pracy ze zwykłym klientem jaki przychodzi do studia pilates. Zatem po co one komu?

Każde ćwiczenie instruktor powinien poczuć na sobie. Co i jak pracuje, co i jak ustawić, gdzie są granice i jak przebiega ruch. Ale warto pamiętać, że instruktor to też człowiek. Ma swoją przeszłość, ma swoje napięcia i ograniczenia, są rzeczy, których być może nigdy nie wykona. Tak samo jak klient. Idealnie by było, gdyby instruktor był w stanie wykonać każde pilatesowe ćwiczenie na każdym poziomie zaawansowania. Ale tak się po prostu nie da. Spróbować warto, zachęcam, ale bez biczowania, że czegoś nie potrafię. Niektóre pilatesowe szkoły kładą duży nacisk na praktykę własną i doskonalenie swoich umiejętności ćwiczeniowych nawet w tych najbardziej zaawansowanych wersjach. Dla mnie jednak o wiele ważniejsze jest rozumienie ruchu, umiejętność wytłumaczenia go (perfekcyjnie), znajomość anatomii i biomechaniki, aby wiedzieć co się napina i kiedy źle się dzieje.

Reformer, Cadillac, Krzesło czy Beczka… To tu są ćwiczenia, które pięknie wyglądają na Instagramie, ale ich wykonanie wymaga w cholerę dużo włożonej pracy. Ćwiczenia na poziomie zaawansowanym są multizadaniowe, spełniają wszystkie pilatesowe zasady oraz wymagają olbrzymiej świadomości ciała. Są piękne i piekielnie trudne. Lecz, gdy chociaż raz uda się je wykonać, duma rozpiera serce, a uśmiech z ust nie schodzi. A gdy dzięki prowadzeniu instruktora klient je zrobi, wtedy duma rozpiera nie tylko serce, ale i całe ciało. Dobra rada dinozaura – czasem wystarczy zrobić z klientem delikatny wstęp to zaawansowanej wersji ćwiczenia, pochwalić go i zaznaczyć, że jest to top of the top, a serce klienta będzie się radować przez kilka dni.

Na zaawansowanym krześle, które miałam zaszczyt przedstawić moim uczniom, ( nawet rzec mogę, że bliskim znajomym) ćwiczenia, które były top best of the best. Wisienka na torcie, no może bez stania na głowie na krześle czy stania na rękach. To już, jak dla mnie w każdym razie, jest Hiper Advance. Ćwiczenia zaawansowane są na granicy z akrobatyką. Mówi się, że dziadek Pilates miał do czynienia z cyrkiem. Czyż akrobacje cyrkowe to nie zaawansowany pilates? Trapez w Cadillacu, na którym człowiek się buja i wije, to nie odwzorowanie trapezu akrobatycznego? Stanie na rękach na krześle? Mostki na reformerze? Przeciętnemu klientowi, oprócz fancy fotek na Instagram, takie ćwiczenia do życia, bycia fit i bycia sprawnym, są całkowicie niepotrzebne.

Jednak czasem pojawi się klient, baletnica, siłacz, wieloletni tancerz, sportowiec, inny instruktor. Oprócz podstaw (a jak wiadomo, podstawy są zawsze najtrudniejsze, gdyż trafiają do najsłabszych miejsc w ciele), warto znać asortyment zaawansowany, by dać wyzwanie i pokazać, że wciąż ciało klienta ma dużo do zrobienia.

Wiele ćwiczeń zaawansowanych instruktor uczy się sam dla siebie i swojej frajdy. Przez 12 lat pracy z klientami na dużym pilatesowym sprzęcie, na palcach obu rąk mogłabym policzyć tych klientów, z którymi takie ćwiczenia przerabiałam. Warto, by instruktor wiedział, kto co może wykonać, zamiast szpanować swoją wiedzą i umiejętnościami, gdyż to wcale tak zarąbiste nie jest, a klient z podziwu łatwo może przejść w stan zażenowania, zazdrości i zasmucenia, że on tak nie potrafi. Ba, czasem wręcz się zdarza, szczególnie u starszych klientów aręgosłupowych, że na takie fiki miki patrzą z przerażeniem oraz zniesmaczeniem. Bo co też Ci młodzi i wychudzeni sobie wyobrażają, skoro plecy mają zdrowe.

Dodatkową kwestią jest fakt, że wiele zaawansowanych ćwiczeń bezpiecznych nie jest. Nawet nie chodzi o to, że są niebezpieczne, ale o to, że niewiele brakuje, by gdzieś nagle zabrakło siły, stabilizacji czy kontroli, a można spaść na łeb i na szyję, wyrządzając sobie krzywdę. Przechodząc w arabeski na krześle łatwo jest stracić równowagę i spaść. Pozycje do góry nogami w puszkach na Cadillacu aż się proszę o upadek głową na łóżko. Rosyjskie przysiady na Reformerze to genialny sposób na wybicie sobie zębów i uraz głowy. I nie mówię, że nie wolno ich robić jeśli życie komuś miłe. Ja sama mam ogromną frajdę z eksperymentowaniem z małpimi pozycjami na Cadillacu. Wystarczy po prostu pamiętać, że po pierwsze to klient jest dla sprzętu, nie sprzęt dla klienta. Innymi słowy sprzęt trzeba tak dopasować, a ćwiczenie tak zmodyfikować, by było ono dobre i sensowne dla klienta. Po drugie, należy znać możliwości sprzętu, możliwości i ograniczenia klienta. A po trzecie trzeba być w dobrej relacji z klientem, by ten darząc instruktora zaufaniem, odważył się zrobić coś, co często wychodzi poza jego strefę komfortu.

Opublikowane przez magdapilates

instruktor i trener personalny Pilates, miłośniczka ćwiczeń Pilates i zdrowego aktywnego trybu życia

Dodaj komentarz