PILATESOWE CIAŁO

W ostatnim tygodniu jedna ze znanych na arenie międzynarodowej nauczycielek pilates ujawniła niezliczoną ilość postów wypełnionych hejtem wobec jej osoby. Nie jest ona ani specjalnie urodziwa, ani szczupła, ani pociągająca. Nie wygląda jak gwiazda fitness, nie świeci sześciopakiem na odtłuszczonym brzuchu, nie ma szczupłych ud i chudego tyłka. Za to ma mózg. I to wielki. A w nim masę dobrej i przydatnej wiedzy. Nigdy nie miałam okazji poznać jej na żywo ani uczestniczyć w jej warsztatach. Ale widziałam nagrania, słuchałam co mówi, czego uczy i jak uczy. I wiesz co? Jest bardzo dobrą nauczycielką ruchu. Jednak zarzucono jej, że to co robi, co pokazuje i czego uczy to nie pilates. Publicznie wielokrotnie wyśmiano ją i wyzwaną od grubych świń, zdzir, idiotek, które to ośmieszają ten niezwykle elitarny system ćwiczeń zwany Pilates. Pilates pisany przez duże P, przeznaczony dla szczupłych i wysportowanych Amerykanek o idealnie białych zębach pokazywanych w uśmiechach niczym reklama pasty Colgate i ciałach, które prężą się na reformerze czy cadillaku wykonując najtrudniejsze akrobatyki, których sam Józek Pilates by nie wymyślił.

Fot. Paulina Ratajczak.

Dlaczego o tym piszę? Bo strasznie mnie to wszystko ruszyło.

Po pierwsze – nikt nie jest idealny. Gazety mówią kobietom o byciu sobą jednocześnie pokazując na okładce wychudzone w photoshopie ciała celebrytek i opisują 50 sposobów na uzyskanie talii marzeń (wszystko po to, by faceci wokół Ciebie szaleli na Twoim punkcie). Te piękne ciała są dziełem programów komputerowych lub morderczych treningów i diet, wszystko po to by zmniejszyć ilość tkanki tłuszczowej w ciele. W jakim celu? Po kiego grzyba to wszystko? Czy dla naszego (kobiet) dobra? A może dla dobra opinii publicznej i spaczonych umysłów i kanonów piękna?

Źródło zdjęcia: Today.com

Po drugie – nauczyciel ruchu nie musi mieć idealnego ciała. I specjalnie napisałam nauczyciel ruchu. Nie instruktor, nie trener. Nauczyciel. W mojej nomenklaturze nauczyciel jest kimś więcej niż instruktorem czy trenerem. Nauczyciel uczy. Zmienia poprzez naukę. Rozumie ciało. Anatomię. Biomechanikę. Biofizykę. Wie co jest dobre dla danego ciała i dlaczego. Potrafi nauczyć ruchu. Nie dla lepszego ciała, ale dla lepszego zdrowia. Zatem jeśli jego potęgą jest to co posiada w głowie, po co mu chuda dupa i płaski brzuch? Czy to cokolwiek zmieni w ilości i jakości wiedzy, którą posiada? Czy to w jakikolwiek sposób zmieni sposób w jaki naucza i jak pracuje z klientem? Absolutnie nie. Czemu zatem kryterium oceniającym nauczyciela stało się jego ciało? Możesz mi teraz zarzucić, że propaguję otyłość. Że wyrażam publicznie zgodę na ciała grube i zaniedbane, co w środowisku fitness nie przystoi. Naprawdę? Propaguję zdrowie. Zdrowy rozsądek i zdrowe podejście do swojego ciała. Nie każde ciało zostało stworzone genetycznie do tego, by mieć kształty jak modelka Victoria Secret. Ba, nawet powiem, że takie ciała spotykane są jedne na milion, a zdecydowana większość kobiet wygląda z natury zupełnie inaczej.

Źródło zdjęcia: Insider.com

Po trzecie – nauczyciel nie musi paradować w strojach sportowych rodem z Playboya. Nie musi mieć najbardziej obcisłych legginsów i najkrótszego topu jaki tylko można było znaleźć w sklepie. Nie musi paradować z cyckami na wierzchu czy pokazywać gołego brzucha. Równie świetnym nauczycielem będzie w dresowych pumpach i oversizowej bluzie. Ale ktoś może teraz powiedzieć, że nauczyciel powinien być ubrany tak, by mógł klientowi zademonstrować ćwiczenie i by wszystko co robi jego ciało było widoczne. Nie musi. Bo nauczyciel musi wiedzieć jak wytłumaczyć klientowi dane ćwiczenie. Jakich ma użyć wskazówek, jak ma pokierować klienta, by ten zrozumiał i poczuł ruch, a nie jak małpa go naśladował.

Źródło zdjęcia: Collage Candy.

Strasznie mnie bolą te pokazy mody na pilatesowych konferencjach, gdzie dominuje ogólnie pojęty ścisk dupy i zassanie pępka, wszystko po to, by wyglądać lepiej wśród koleżanek po fachu. Strasznie mnie bolą ćwiczenia wykonywane na pokaz, w najtrudniejszej ich wersji, by koleżanki po fachu nie miały wątpliwości, że jestem najlepsza. Może zamiast tego pokazu sportowych strojów od Versace na kościstych wieszakach instruktorskich ciał porozmawiamy po co są dane ćwiczenia i jaki jest cel ich nauczania? Może stwórzmy konstruktywną dyskusję, pozbawioną cielesnego hejtu, za to pełną konstruktywnych informacji, z których każdy wyniesie coś dla siebie?

Wiesz co mnie jeszcze boli? Ciągłe udowadnianie innym, że to co robią to nie Pilates. Bo przecież modyfikowanie ćwiczeń, które wymyślił dziadek Pilates to już nie jest Pilates. Naprawdę? Proszę, otwórzmy oczy. Wiedza o ciele człowieka się rozwija. Przez ostatnie 100 lat nauka zrobiła gigantyczny krok w przód. Dowiedzieliśmy się masy rzeczy, zajrzeliśmy wgłąb ludzkiego ciała, okryliśmy, które mięśnie tworzą ów tajemniczy Powerhouse i na jakiej zasadzie działają. Wiemy jak pracują poszczególne odcinki kręgosłupa, znamy dokładne zakresy ruchów i wiemy, które dokładnie mięśnie są za to odpowiedzialne. Nauka cały czas idzie na przód, rzeczy, w które wierzono 50 lat temu bywają często nieaktualne, zastępuje je nowa, bardziej rzetelna i sprawdzona licznymi badaniami wiedza. Czemu zatem tak kurczowo trzymamy się wytycznych sprzed dziesiątek lat? Wyobraź sobie, że mieliby Ci wykonać operację na otwartym sercu bez narkozy, bez znieczulenia, bez aparatury podtrzymującej oddech i monitorującej życie. Zgodziłbyś się na to tylko dla idei, że tak właśnie operowano 50 lat temu? Czy jednak poszedłbyś z duchem czasu i poparł nowoczesną medycynę? Jeśli wybierasz opcję numer 2, czemu wciąż uważasz, że Pilates wolno i należy ćwiczyć tylko i wyłącznie tak, jak był on pierwotnie stworzony? Nie wiem czy wiesz, ale dziadek Pilates, oprócz swoich dwóch książek, nie zostawił po sobie dokładnego opisu tego w jaki sposób pracował z klientami. Nie zostawił gotowej recepty na pracę z różnymi ciałami, co lepsze, nie zostawił nawet ogólnego zapisu. Wszystko to czego się uczymy, jest wiedzą przekazywaną z ust do ust,od jego uczniów dalej. I wiesz co jest najlepsze? Każdy z jego uczniów znał zupełnie inną stronę ćwiczeń Pilates, tę, która było stosowana na jego ciele. I taką też wiedzę przekazywał dalej. Czy zatem można traktować ciała o innej budowie i innych problemach w ten sam sposób jak ciało owego nauczyciela? Czy można powiedzieć, że właśnie ta forma ćwiczeń jest najlepsza, najbardziej dokładna i najbliższa Pilatesowej prawdy? Nie można. Czemu zatem to robimy i wciąż walczymy pomiędzy sensem klasycznego, niemodyfikowanego Pilatesu a nowoczesnego, bazującego na najnowszej wiedzy o ciele człowieka? Na to pytanie pozostawiam już odpowiedź Tobie…

REFORMER CZY MATA?

To pytanie zadawało sobie wielu klientów mojego poprzedniego dużego Studia Pilates. Wiedzeni ciekawością tego co kryje się pod nazwą reformer zaglądali do sali, w której się one znajdowały. Po zaspokojeniu swojej ciekawości, nie chcieli wiedzieć już nic więcej :p stwierdzali odgórnie, że reformer jest zbyt trudny i wolą wybrać zajęcia na macie. Dodatkowo, praktycznie zawsze słyszałam to samo – łóżko tortur! Jak wielkie było ich zdziwienie, gdy za moją namową zaryzykowali i poszli na zajęcia reformerowe, i okazało się, że nie taki wilk zły jak go wyobraźnia maluje!

CO TO JEST REFORMER?

PILATES REFORMER – to nic innego jak drewniana/metalowa rama w kształcie łóżka, posiadająca płaską platformę zwaną wózkiem. Platforma wyposażona jest w kółka, które znajdują się w łożyskach wewnętrznych ramy łóżka, dzięki czemu może się ona poruszać. W budowie reformera możemy wyróżnić takie części jak: poręcz (footbar), zaramienniki, podgłówek, linki zakończone rękojeściami, sprężyny. Te wszystkie części grają ogromną rolę podczas ćwiczeń na tym sprzęcie. Dzięki regulacji ustawienia sprężyn (ich ilości, koloru, poziomu zaczepienia, miejsca zatrzymania się wózka) trening może być bardzo intensywny, co stanowi nowe wyzwanie dla Twojego ciała.

Reformer Rialto-BalancedBodyPolska.
Reformer Rialto-BalancedBodyPolska.

Brzmi jak trening na łóżku tortur, ale nie jest tak drastycznie jak się może wydawać 🙂

Refomerów na rynku, jak grzybków jesienią w lesie, jest całkiem sporo. Jeżeli chcesz kupić reformer to kwestia sprowadza się głownie do budżetu jakim dysponujesz. Moje Studio wyposażone jest w reformer firmy BalancedBodyPolska model Rialto. Wypróbowałam go na wszystkie możliwe sposoby i z całą pewnością mogę go polecić.

Pozwoliłam sobie wrócić pamięcią do zajęć reformerowych w moim poprzednim Studio, by pokazać Wam jak to wygląda na żywym przykładzie. Tu akurat są reformery z wieżą firmy Elina. Dziewczyny na zdjęciach wykonują ćwiczenia z poziomu zaawansowanego.

Czyżby zrobiło się ciekawiej? 😀

MATA DO ĆWICZEŃ – mat do ćwiczeń na rynku jest całe mnóstwo, jeszcze więcej niż reformerów. Do wyboru do koloru. W moim Studio korzystam z mat firmy Sissel, model GYM MAT. Jest to uniwersalna, bardzo wytrzymała mata, na której czuję się komfortowo. A bardzo istotnym aspektem treningu jest komfort i wygoda. Przy wyborze maty kieruj się przede wszystkim swoimi potrzebami. Dla mnie maty Sissel to jakość i dobra cena w jednym. Przy ćwiczeniach Pilates sprawdzają się maty dłuższe i grubsze, nie takie cienkie jak do jogi. Dlaczego? Żeby komfortowo dla kręgosłupa było wykonywać ćwiczenia takie jak Roll up, Rolling like a ball, Roll over, czyli takie, w których wyrostki kolczyste kręgosłupa będą się wciskać w powierzchnię maty. Długie po to aby dłonie i stopy mieściły się na macie w czasie robienia na przykład podporów przodem, tyłem czy bokiem.

Mata, ringo, piłeczka, taśma firmy Sissel.

Jak widać Gałgan też lubi Sisselowe maty ;p

Trening na macie może być urozmaicony o wałek, taśmę, piłeczkę czy ringo. Zresztą, nie ma co się ograniczać, trening na reformerze może być urozmaicony o dokładnie te same przybory 😀 Zazwyczaj masz wybór od Studia w postaci zajęć pilatesu na macie lub pilatesu na macie ze sprzętem. Co wybierzesz zależy głównie od Ciebie i od tego czego w danym momencie szukasz. Natomiast by osiągnąć porządne efekty w przypadku treningu na macie czas jest zdecydowanie dłuższy niż w przypadku treningu na reformerze. Co nie oznacza, że należy wykreślić matę! Oj nie! Jeżeli Twoim celem jest długofalowe wdrażanie dobrych zmian w ciele i delektowanie się pilatesem to zdecydowanie zajęcia na macie będą dla Ciebie.

CZY ĆWICZENIA NA REFORMERZE SĄ DUŻO BARDZIEJ SKOMPLIKOWANE NIŻ TE NA MACIE?

Nie. Uwaga. Teraz nieźle Cię zdziwię, ale to ćwiczenia na macie są najtrudniejsze! Dlaczego? Ponieważ sprzęt pomaga. Pomaga ustawić prawidłowo ciało, utrzymać właściwą pozycję w trakcie wykonywania ćwiczenia, ułatwia ruch, prowadzi go, często daje pracę w zamkniętym łańcuchu kinematycznym. A na macie wszystko wychodzi z siły własnych mięśni, nie ma już sprężyn, które pociągną ciało we właściwym kierunku. I tak naprawdę najlepiej by było zaczynać naukę ćwiczeń Pilates od sprzętu właśnie. Najpierw Cadillac z nieruchomą matą, potem reformer, a na końcu krzesło z niewielką płaszczyzną podparcia. A dopiero potem mata. Przyjęło się jednak zupełnie inaczej i to mata jest najbardziej popularną wersją ćwiczeń Pilates.

Ćwiczenia, które wykonujesz podczas treningu na macie to też ćwiczenia, które wykonujesz podczas treningu na reformerze. Zaszokowany? Oczywiście nie jest tak w przypadku każdego treningu. Ponieważ ćwiczenia możemy urozmaicać na tyle na ile daje nam możliwość dany sprzęt, oraz na tyle na ile potrzebujemy. Żeby zobrazować Ci, że reformer wcale nie jest taki straszny przygotowałam tabelkę z takimi samymi ćwiczeniami wykonanymi na macie i na reformerze.

Ok już wiesz, że trening na reformerze Cię nie przerośnie. To teraz wyjaśnię Ci dlatego warto wybrać takie zajęcia.

KORZYŚCI PŁYNĄCE Z TRENINGU NA REFORMERZE.

Pilates jest niezwykle precyzyjną i wielosegmentową dyscypliną. W treningu pilates ważne jest połączenie 8 zasad pilates, o których szczegółowo pisałam we wcześniejszych wpisach. Co ciekawe to właśnie ćwiczenia na reformerze pomagają dużo szybciej opanować wszystkie 8 zasad, a co za tym idzie szybciej osiągać pożądane efekty. Reformer jest świetnym sprzętem do przeprowadzania treningów rehabilitacyjnych. Dzięki swojej budowie i wszechstronności może ćwiczyć na nim każdy, bez względu na rodzaj schorzenia. Ćwiczenia można dostosować do swojego poziomu zaawansowania i potrzeb. To niepozorne łózko może wycisnąć z Ciebie ostatnie poty ale i wspaniale Cię zrehabilitować. Zdrowie i wygląd w jednym a wszystko to dzięki reformerowi.

CZY ISTNIEJE RÓŻNICA W CENIE POMIĘDZY TRENINGIEM NA REFORMERZE A TRENINGIEM NA MACIE?

Tak! Treningi na reformerze czy te w grupach czy indywidualne są zawsze droższe od tych na macie.

Dlaczego?

Głównie dlatego, że reformer to sprzęt z wyjściową duuuużo wyższą ceną niż mata. Dajmy na to cena reformera to 15 tys, a cena maty to około 200 zł. W momencie zepsucia i konieczności wymiany reformera czy maty na nowe zdecydowanie prościej i taniej jest to zrobić z matą. Ponadto reformer to sprzęt, który musi przechodzić przeglądy sprawności. Serwis w przypadku maty nie istnieje, odpada więc dodatkowy koszt. Kolejną kwestią są szkolenia osób prowadzących zajęcia na reformerze. Ponieważ nie jest to aż tak popularne jak treningi na macie, to i szkolenia są duuużo droższe i trudniejsze do realizacji. Jednym słowem płacąc za karnet lub zajęcia indywidualne płacisz za usługę, szkolenia trenerów oraz sprzęt i jego serwis. Pomimo tych znaczących różnic cenowych pomiędzy reformerem a matą, to różnica w cenie zajęć nie jest aż tak rozbieżna i mieści się w granicach kilkudziesięciu złotych.

Warto jednak odłożyć te kilkadziesiąt złotych więcej i spróbować miesiąca z treningiem na reformerze. Uprzedzam, efekty mogą spowodować, że nie będziesz już chciał wrócić na treningi na macie 😉

Tak naprawdę to co wybierzesz zależy od Ciebie. Treningi zarówno na macie jak i na reformerze przeprowadzane w sposób prawidłowy przynoszą pożądane efekty. Zazwyczaj boimy się tego co nieznane. Teraz już znasz reformer, wiesz jak się na nim ćwiczy i wiesz też, że absolutnie Cię nie zabije trening na nim. Dlatego mam nadzieję, że namówiłam Cię na krok dalej. Spróbowanie siebie na pilatesowym łóżku.

I CO Z TYM DNEM MIEDNICY W CIĄŻY?

Krocze to wciąż temat wstydliwy, bądź wręcz tabu. Mięśnie dna miednicy i praca na nich bywają zatem pomijane, gdyż ciężko się o nich mówi. Jednak są tak ważnym elementem naszego ciało, że wstydem jest je pomijać!

 

Model miednicy

Anatomia miednicy

Budowa miednicy

Miednica zbudowana jest ośmiu kości:

  1. kość łonowa – 2 sztuki – znajdująca się z przodu miednicy , tworząca element spojenia łonowego
  2. kość biodrowa – 2 sztuki – największa, położona z boku
  3. kość kulszowa – 2 sztuki – położona z tyłu i od dołu, to w niej znajduje się guz kulszowy
  4. kość krzyżowa
  5. kość ogonowa

Kości te są ze sobą połączone kościozrostami, oprócz obu kości łonowych, między którymi znajduje się spojenie łonowe oraz oprócz obu połączeń kości biodrowych z kością krzyżową, tworzących stawy krzyżowo-biodrowe. Ruchomość obu tył połączeń jest bardzo niewielka. Są one za to mocno opakowane licznymi więzadłami, które noszą miano więzozrostów. Dzięki nim miednica jest mocno ustabilizowana.

więzadło biodrowo-lędźwiowe. kość biodrowa. więzadło krzyżowo-biodrowe grzbietowe. kość krzyżowa. więzadło krzyżowo-kolcowe. więzadło krzyżowo-guzowe. błona zasłonowa. widok od tyłu.
więzadło biodrowo-lędźwiowe. więzadło krzyżowo- biodrowe brzuszne. więzadło pachwinowe. więzadło krzyżowo-guzowe. więzadło krzyżowo-kolcowe. błona zasłonowa. spojenie łonowe. widok od przodu.

Całe wnętrze miednicy wypełniają mięśnie tworząc tak zwane mięśnie dna miednicy. Najogólniej rzec ujmując, ich funkcja polega na podtrzymywaniu moczu w pęcherzu moczowym, kału w jelicie grubym oraz narządów wewnętrznych w jamie brzusznej. Gdyby nie mięśnie dna miednicy cała zawartość jamy brzusznej wyleciała by na zewnątrz. Dno miednicy to taki elastyczny hamak, na którym leżą i bujają się narządy jamy brzusznej.

Mięśnie dna miednicy wraz z mięśniem poprzecznym brzucha, mięśniem wielodzielnym w odcinku lędźwiowym oraz przeponą tworzą tak zwane centrum ciała, które jest niezwykle istotne w teorii stabilizacji lędźwiowo-miedniczej, a także w ćwiczeniach pilates.

Wszystkie one współgrają ze sobą. Podczas wdechu, gdy przepona się obniża, mięśnie dna miednicy się napinają i podnoszą w górę. W czasie wydechu, kiedy przepona wraca na swoje miejsce, mięsień poprzeczny brzucha się bardziej aktywuje, a mięśnie dna miednicy delikatnie opadają. Ten timing aktywacji mięśni głębokich jest niezwykle ważny dla poprawnej stabilizacji rejonu lędźwiowo-miedniczego.

Miednica w ciąży

Miednica w ciąży poddawana jest mocnym obciążeniom. Z jednej strony dźwiga ciężar rozwijającego się w macicy dziecka, z drugiej działa na nią relaksyna rozluźniająca mięśnie i więzadła. Wiadomo, że podczas porodu naturalnego rozluźnia się, spojenie łonowe i szpary stawów krzyżowo-biodrowych się rozchodzą, a mięśnie rozciągają się ponad 4krotnie. Niezwykle ważne jest więc praca w jej obrębie, by jak najszybciej wróciła do pełni swoich sił i sprawności.

Napinać czy rozluźniać, odwieczny problem

Robić jedno i drugie! Każdy mięsień, aby być w pełni funkcjonalny, musi pracować w swoim pełnym zakresie ruchu. Musi potrafić się kurczyć, ale również rozciągać. Ograniczenie któregoś z tych ruchów sprawia, że przestaje on funkcjonować prawidłowo. I tak samo dokładnie jest z mięśniami dnia miednicy. Tym bardziej jest to istotne, gdyż w przeciwieństwie do mięśni położonych zewnętrznie, gdzie łatwo zauważyć lub wyczuć czy dany mięsień jest nadmiernie spięty, w mięśniach dna miednicy od tak nie da się tego sprawdzić. Zatem nie można wychodzić z założenia, że u wszystkich osób mięśnie dna miednicy są nadmiernie rozluźnione, więc ćwiczenia nie mogą być ukierunkowane tylko i wyłącznie na napinanie ich. Do kosza można wrzucić wszystkie dawne teorie gdzie każda kobieta powinna nosić kulki gejszy, tampony z odważnikami, ćwiczyć zatrzymywanie strumienia moczu lub stopniowo wypuszczać wodę zaciągniętą w pochwę. Co ciekawe, wiele badań wskazuje na to, że duża liczba kobiet cierpi na zupełnie odwrotną przypadłość, czyli nadmiernie napięte mięśnie dna miednicy, a w takim przypadku ich wzmacnianie nie tylko mija się z celem, co działa na ich niekorzyść. Dodatkowo, dzisiejszy tryb życia, gdzie większość czasu spędza się w pozycji siedzącej, powoduje, że mięśnie dna miednicy są nadmiernie rozciągnięte i spięte. Ot, taka ciekawostka życiowa. I jak tu teraz dać sobie z nimi radę?

W takim razie co i jak ćwiczyć?

Ćwiczenie 1: bujanie miednicą

Najprostsze i mega przyjemne ćwiczenie jakim jest ruszanie miednicą we wszystkie strony, dokładnie tak jak w jakimś egzotycznym tańcu. Stań na szerokość bioder lub odrobinę szerzej i pobujaj miednicą w przód i tył, na boki, zataczaj nią koła i ósemki. Postaraj się ją uwolnić od niepotrzebnych napięć.

Ćwiczenie 2: przysiady

Dobrze znane przysiady to nie tylko ćwiczenie na mięśnie nóg. Doskonale radzą sobie z dnem miednicy. Stań na szerokość bioder lub szerzej. Z wdechem ugnij nogi i zejdź w dół utrzymując neutralne krzywizny w kręgosłupie. Zejdź na tyle nisko na ile pozwalają Ci kolana oraz miednica nie podwija się. Wyobraź sobie, że schodząc w dół guzy kulszowe rozchodzą się na boki, a dno miednicy się otwiera. Z wydechem wyprostuj się, guzy kulszowe schodzą się do siebie a dno miednicy się zamyka. Wykonaj 12 powtórzeń.

Otwieranie i zamykanie dna miednicy podczas przysiadu

Ćwiczenie 3: wachlarz

Wachlarz.

Wyczuj swoją kość ogonową. Zjedź palcem po kości krzyżowej na jej sam dół, między pośladki, ostatni twardy element to Twoja kość ogonowa. Teraz dotknij swojej kości łonowej i guzów kulszowych (to te twarde punkty, które czujesz w pośladkach siedząc na twardej powierzchni). Masz 4 punkty orientacyjne. Usiądź wygodnie i wyobraź sobie wachlarz, którego rączka jest na Twojej kości ogonowej a końcówka na kości łonowej. Z wdechem rozłóż wachlarz na boki, do guzów kulszowych. Z wydechem delikatnie zamknij wachlarz. Powtórz ćwiczenie 10 razy.

PILATES W CIĄŻY-2 TRYMESTR (ĆWICZENIA)

Ostatnio mocno ciążowo na moim blogu 🙂 Ale musicie mi to wybaczyć! Taki mam obecnie klimat w głowie 😀 Kobiety w ciąży tak już mają i nic na to nie poradzę. To taki baby brain połączony z baby boom 😛 Dobrze też wiem, że obserwuje mnie sporo przyszłych i obecnych mam oraz tatusiów i moje wpisy mogą im pomóc w trakcie tego pięknego, ale i trudnego, okresu jakim jest ciąża.

Jeżeli obserwujesz mnie nie tylko tutaj ale i na moich mediach społecznościowym to już wiesz, że moje samopoczucie podczas ciąży jest godne pozazdroszczenia. Ale nie, nie jest to zasługa magicznych rytuałów, genetyki czy też czystego powietrza. Jestem mamą aktywną. Mamą, która cały czas dba o swoją sprawność fizyczną. Nie siedzę na kanapie objadając się lodami zagryzanymi kiszonym ogórkiem. Wskakuje na reformer, zabieram MOTRa do ogrodu i ćwiczę! Nie ma nic gorszego niż stagnacja i czekanie na szczęśliwe rozwiązanie. Te 9 miesięcy może odcisnąć bolesne piętno na Twoim kręgosłupie! Chce Was drogie przyszłe mamy przekonać jak ważne jest dbanie o siebie w czasie ciąży.  Wierzcie mi! Aktywność fizyczna może przynieść dużo dobrego pod każdym kątem. A powiem szczerze, że to nic fajnego widzieć łzy klientek, którym ciąża mocno dała się we znaki i ledwo co chodzą, gdyż tak boli je miednica czy kręgosłup. Ten okres może być pięknym wspomnieniem wystarczy, że poświęcisz sobie chwilę czasu na bezpieczny trening.

2 trymestr nie jest okresem, w którym powinnaś się wzbraniać przed aktywnością. Może przeraża Cię fakt treningu z dużym brzuchem, ale spokojnie, Twojemu dziecku nic złego się nie stanie 🙂

Pamiętaj, że przed przystąpieniem do aktywności fizycznej w ciąży należy skonsultować się z lekarzem!

Przygotowałam dla Ciebie trzy filmiki z treningami dla kobiet w ciąży w 2 trymestrze. Ćwiczenia możesz wykonywać w dowolnej kolejności. Każdy z treningów trwa około 20 minut.

 

Trening nr 1:

Czego potrzebujesz: Kawałka przestrzeni, maty, taśmy elastycznej o dość małym oporze, 2 poduszek(jaśki).

Trening nr 2:

Czego potrzebujesz: Maty, 2 poduszek

Trening nr 3:

Czego potrzebujesz: Maty

Dlaczego warto podjąć aktywność fizyczną w 2 trymestrze ciąży?

Przede wszystkim dla swojego dobrego samopoczucia w trakcie ciąży. Wyeliminowania bóli kręgosłupa w trakcie ciąży jak i po porodzie. Przyszła ćwicząca mama ma szansę szybciej powrócić do upragnionej formy z przed porodu.

 

Mam nadzieję, że namówiłam Cię na odrobinę ruchu 🙂 A jeżeli chcesz trenować pod okiem fizjoterapeuty to zapraszam Cię na konsultację i treningi w moim studio Magdalena Nowak Movimento Pilates

KONIECZNOŚĆ STABILIZACJI W CIĄŻY

4 miesiąc ciąży a mnie bolą stawy krzyżowo-biodrowe i spojenie łonowe. Pierwsza myśl – no cholerka starzeję się! Przecież w ciąży z Kornelem byłam niezniszczalna, robiłam dosłownie wszystko i zero dolegliwości. Po chwili zastanowienia dochodzę jednak do wniosku, że wiek owszem robi swoje, ale także stres, pośpiech i brak czasu dla siebie, jakie doświadczyłam w ostatnich latach odcisnęły pięto na moim ciele.

images
Miednica z dzieckiem

RELAKSYNA – hormon ciąży

Aby przygotować ciało do rośnięcia dziecka, a następnie do porodu, organizm kobiety uruchamia wiele niesamowitych mechanizmów. Jednym z nich jest wydzielanie hormonu zwanego relaksyną. Jego głównym działaniem nie jest, jak nazwa może wskazywać, relaksowanie kobiety, lecz rozluźnianie tkanki łącznej, czyli mięśni, ścięgien i więzadeł.

Wiadomo, że wraz z biegiem ciąży, dziecko staje się coraz większe. Aby zmieściło się, miednica musi się rozszerzyć. Zatem więzadła znajdujące się wkoło spojenia łonowego oraz stawów krzyżowo-biodrowych (czyli wokół dwóch „ruchomych” połączeń między kośćmi miednicy), poddane działaniu relaksyny, zaczynają powoli rozluźniać się i wydłużać.

Oprócz tego relaksyna odgrywa olbrzymią rolę w trakcie samego porodu. Zmniejsza napięcie mięśni szyjki macicy, dzięki czemu mogą się one znacząco rozciągnąć, gdy dziecko przechodzi przez kanał rodny. Wpływa także na pęknięcie błon płodowych umożliwiając tym samym poród.

Relaksyna zaczyna być wydzielana w pierwszym trymestrze, między 7 a 10 tygodniem ciąży. Jej oddziaływanie na stawy może zacząć być odczuwalne pod koniec pierwszego trymestru, gdzieś między 10 a 12 tygodniem ciąży.

DLACZEGO STABILIZACJA JEST TAK WAŻNA?

Kiedy więzadła się rozciągają, całą kontrolę nad prawidłowym ustawieniem przejmują mięśnie. Lecz zdarza się, że mięśnie są za słabe i nie mają siły napinać się odpowiednio mocno lub też napinają się za późno w stosunku do działającego na ciało bodźca, by otrzymać dobrą stabilizację.

Jaki jest efekt takiej sytuacji? Pojawia się ból… Ból idący od spojenia łonowego lub od stawów krzyżowo-biodrowych. Lub, co gorsza, od obu miejsc jednocześnie.

11-SIJ-300x291
Bolesne miejsca w miednicy

Ból ten może lokalizować się tylko w obrębie jego występowania lub też promieniować. Od spojenia łonowego w dole brzucha i po wewnętrznej stronie ud. Od stawów krzyżowo-biodrowych po kości krzyżowej, do pośladka i po zewnętrznej stronie nogi.

Nasila się wtedy, gdy zachodzi obciążenie jednostronne lub naprzemianstronne, czyli w trakcie chodzenia, wchodzenia po schodach, stawania na jednej nodze, podnoszeniu jednej nogi, leżenia na boku.

U mnie na przykład pojawia się i naprawdę daje się mocno we znaki kiedy zbyt długo chodzę lub chodzę zbyt szybko. O bieganiu nawet nie myślę! 😛

Aby uniknąć tych wszystkich nieprzyjemności potrzebna jest stabilizacja, za którą odpowiadają przede wszystkim mięśnie głębokie. W tym wypadku mowa o mięśniach dna miednicy, mięśniu poprzecznym brzucha (lokalne stabilizatory), a także o przywodzicielach oraz mięśniu pośladkowym średnim i małym (globalne stabilizatory). Ich odpowiedni trening wpłynie pozytywnie na poprawę stabilizacji.

ĆWICZENIA PILATES

Ćwiczenia pilates idealnie sprawdzą się w przypadku braku stabilizacji w obrębie miednicy. Dlaczego? Ponieważ opierają się one na koncepcji silnego centrum ciała i aktywowania głębokich mięśni ciała.

unnamed
Centrum ciała

Centrum ciała jest zbudowane od góry z przepony, od przodu z mięśnia poprzecznego brzucha, od tyłu z mięśnia wielodzielnego, a od dołu z mięśni dna miednicy. Ich odpowiednia współpraca i prawidłowy czas aktywowania gwarantują stabilność.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze świadomość wykonywanego ruchu, kontrola nad ruchem i oddech. Łącząc ze sobą wszystkie te elementy uzyskuje się doskonały trening stabilizacyjny!

I taki właśnie krótki trening przygotowałam:

RELAKSYNA NIE TYLKO W SAMEJ CIĄŻY

Należy pamiętać, że relaksyna nie znika od tak wraz z momentem porodu. Badania wskazują, że działa ona na organizm kobiety przez kolejne 6 miesięcy (nawet do 12!) stopniowo malejąc, aż do całkowitego wygaszenia. Oznacza to, że po zakończeniu połogu (czyli 6 tygodni po porodzie), kiedy to chce się już powrócić do aktywności fizycznej, trzeba nadal zwracać uwagę na stabilizację. Zbyt szybki wprowadzenie intensywnych ćwiczeń takich jak podskoki, bieganie, stretching czy dźwiganie ciężarów może zakończyć się bólem spowodowanym niestabilnością. Warto zatem pamiętać, aby cały czas wykonywać ćwiczenia, których głównym zadaniem będzie praca na lokalnych i globalnych stabilizatorach.

BOLĄCE NADGARSTKI W PODPORACH

Podpory potwory…zmora podczas ćwiczeń. Szczególnie u kobiet. Ich ból sprawia, że odechciewa się. I nagle klęki podparte, planki i pompki stają się najmniej ulubionymi ćwiczeniami, które starannie zaczyna się omijać jak najszerszym łukiem. Ale na dłuższą metę tak się nie da, gdyż są one jedną z podstawowych pozycji do ćwiczeń i bazą do stabilizacji. Co zatem robić by było lepiej? Znaleźć przyczynę tego nieznośnego problemu!

Przyczyny bólu nadgarstków mogą być różne. Począwszy od ciągłego pisania na klawiaturze komputera po urazy mechaniczne. Dlatego jeżeli takowy ból odczuwasz, to warto wybrać się na wizytę do fizjoterapeuty lub ortopedy aby zdiagnozować przyczynę i podjąć dostosowane do schorzenia leczenie.

Dziś skupimy się na trochę innej przyczynie bólowej. Na takiej, która dotyczyć może osób aktywnych fizycznie.

DLACZEGO NADGARSTKI W PODPORZE BOLĄ?

Bardzo często przyczyną bólu nadgarstków w pozycjach podpartych jest… nieprawidłowe ustawienie łopatek. Niezłe zaskoczenie, prawda? Już tłumaczę dlaczego tak się dzieje. Gdy łopatka leży stabilnie na ścianie pleców, wszystkie mięśnie znajdujące się wokół niej są zaangażowane. Obręcz barkowa jest w całości zaangażowana w pozycję i ciężar ciała dłoni zamiast spoczywać na samym nadgarstku rozkłada się na całą rękę i obręcz barkową. Pamiętajmy tu także o zasadzie z fizyki, czyli tyle ile naciskamy dłonią na podłogę, tyle podłoga nam oddaje. Gdy łopatka jest odstająca i dosłownie wisi w powietrzu (gdyż mięśnie jej nie stabilizują), podłoga oddaje, a ciężar barku spada bezpośrednio na nadgarstek.

Przyjrzyj się uważnie obu zdjęciom. Czy widzisz jak łopatka jest pięknie wklejona w plecy? To właśnie ta pozycja jest prawidłowa przy podporze i gwarantuje równomierne rozłożenie ciężaru, perfekcyjną stabilizację i co a tym idzie, brak bólu.

medical accurate illustration of the serratus anterior

Między dolna częścią łopatki a żebrami istnieje pewien bardzo ważny mięsień, mianowicie zębaty przedni. To on odpowiada za przyklejenie łopatki do powierzchni pleców. I wiesz kiedy naprawdę porządnie pracuje? Gdy prosta ręka jest wyciągnięta w przód (dłonią na wysokości barku) i napiera na coś. Czyli dokładnie wtedy kiedy robisz podpór. Jeśli w podporze zapadasz się między swoimi łopatkami i pozwalasz im się złączyć, mięsień ten nie pracuje prawidłowo.

A teraz inna kwestia. Spójrz na zdjęcie nr 1 przyjrzyj się ułożeniu dłoni, przedramieniu i nadgarstkowi. Następnie spójrz na zdjęcie nr 2, również przyjrzyj się tym trzem punktom. Czy widzisz różnicę i czy jesteś w stanie stwierdzić, która z pozycji jest prawidłowa?

Założę się, ze od razu zauważyłeś różnicę! Moim zdaniem rzuca się w oczy.

Zdj nr 1 przedstawia nieprawidłowo ustawioną dłoń i przedramię w podporze, zdjęcie nr 2 to prawidłowe ustawienie. Zobacz jak mocno przyciśnięta do podłogi jest dłoń ze zdjęcia 1. Kości przedramienia względem kości dłoni są ustawione pod kątem prostym, a sam ciężar rozkłada się po całych palcach. Na drugim zdjęciu kąt ten jest większy, a nacisk bardziej koncentruje się na przegubie dłoni, tak, że stawy śródręcznopaliczkowe są zwolnione z ucisku.

Spróbuj przyjąć pozycję nr 1 i 2. Zobacz, która z nich jest dla Ciebie mniej wygodna. Założę się, że wskażesz nr 2.

JAK PRAWIDŁOWO ROBIĆ PODPÓR?

I oto dochodzimy tu do najtrudniejszego etapu, czyli jak faktycznie wykonać prawidłowy podpór? Lata mojej pracy pokazały, że jest dosłownie garstka ludzi, którzy robią to jak należy. Pozostali popełniają standardowe błędy. A Ty, czy wiesz jak robić podpór prawidłowo? Zweryfikujmy to!

Zaczniemy w klęku podpartym, gdyż w tej pozycji łatwiej jest wszystko prawidłowo ustawić.

Krok 1 – ustaw dłonie pod barkami i kolana pod biodrami, tak aby w pachach i biodrach był kąt prosty.

Krok 2 – ustaw neutralne krzywizny kręgosłupa, a szczególną uwagę zwróć na odcinek lędźwiowy, który nie powinien być wypłaszczony, a mieć niewielki łuk w dół, oraz na odcinek krzyżowy, gdzie kość krzyżowa powinna być równoległa do sufitu.

Krok 3 – ustaw neutralną krzywiznę odcinka piersiowego i ustabilizuj łopatki. Co to w ogóle znaczy? Postaraj się by leżały jak najbardziej płasko na plecach i wyobraź sobie, że wsadzasz je w kieszonki, czyli skieruj je odrobinę w dół, a następnie trochę do środka.

Chodzi mi dokładnie o taki ruch:

Diament w łopatkach

Krok 4 – ustaw głowę tak, by wzrok był skierowany 15-20 cm przed linią palców dłoni.

Krok 5 – ustaw dłonie ze środkowym palcem skierowanym do przodu.

Wspaniale, mamy to! Wyobraź sobie, że na każdym z tych etapów można popełnić błąd, co w efekcie da nieprawidłowe rozłożenie sił i niewłaściwą pracę mięśni, a cały idealny podpór pójdzie w diabli.

I tu czas na kolejną zagadkę. Jestem pewna, że rozwiązanie zajmie Ci chwilę 😉

Która z pozycji jest prawidłowa?

W podporze dążymy do aktywnego mięśnia zębatego przedniego, ale również najszerszego grzbietu.

Biegnie on od kości ramiennej, przez łopatkę, aż do odcinka piersiowego i lędźwiowego. Razem z mięśniem piersiowym większym przywodzi ramię do ciała.

Zatem jeśli w pozycji podporu ramię jest zrotowane do wewnątrz, a łopatka zrotowana górnie, najszerszy nie jest dobrze zaangażowany.

To odpowiada na pytanie o prawidłowe ustawienie ramion. Zdjęcie nr 2 jest właściwe.

Jesteś ciekawy jak jeszcze nie powinno się układać dłoni w podporze?

O tak! Właśnie takiego sposobu na ułożenie dłoni zdecydowanie nie polecam.

A teraz zobacz ile mięśni całego ciała (nie tylko obręczy barkowej) jest zaangażowanych w podpór. To właśnie dlatego plank jest tak często wykorzystywanym w treningach ćwiczeniem.

JAKIE ĆWICZENIA POMOGĄ CI ZWALCZYĆ BOLESNOŚĆ NADGARSTKÓW?

Czy wiesz, że już nie musisz być niewolnikiem bólu w okolicy nadgarstków? Nawet jeżeli dopiero teraz znasz błędy i chcesz z nimi walczyć. To nie jest za późno!

Po pierwsze i najważniejsze już wiesz jak robić prawidłowo podpór!

Po drugie profilaktyka. Poza wiedzą i samokontrolą podczas przyjmowania pozycji podporu warto wiedzieć co robić gdy nadgarstki już bolą i jakie partie mięśni warto wzmocnić aby ta sytuacja się nie powtarzała.

Ćwiczenie nr 1:

Do wykonania ćwiczenia potrzebujesz: taśmy i miejsca o które zaczepisz taśmę (może to być klamka od drzwi). Jeżeli nie posiadasz taśmy, zakupić ją możesz w sklepie internetowym SISSEL. W sklepie tym masz również rabat w wysokości 10 % z kodem: magda-10

Jak wykonać ćwiczenie: Ustaw się bokiem do miesca zamocowania taśmy. Przybierz pozycję siadu klęcznego. Z wdechem wyciągnij rękę na wysokość głowy i złap taśmę. Nie zmieniaj pozycji. Napnij mięśnie brzucha. Z wydechem pociągnij taśmę w dół, zwracaj szczególną uwagę na to aby Twoja pozycja się nie zmieniła. Powtórz to ćwiczenie 10 razy na jedną stronę.

Jak to ćwiczenie ma się do bolących nadgarstków: wzmacnia mięsień najszerszy grzbietu, o którym już pisałam.

Ćwiczenie nr 2:

Do wykonania ćwiczenia potrzebujesz: taśmy.

Jak wykonać ćwiczenie: Przybierz pozycję siadu klęcznego. Złap taśmę na szerokość swoich ramion. Podnieś ręce do góry z wdechem tak aby palce patrzyły w sufit. Napnij brzuch, z wydechem opuść ręce na boki do lini prostej rozciągając taśmę . Ćwiczenie powtórz 15 razy.

Jak to ćwiczenie ma się do bolących nadgarstków: uczy długiej linii od kości ramiennej aż po czubki palców.

Ćwiczenie nr 3:

Do wykonania ćwiczenia potrzebujesz: taśmy.

Jak wykonać ćwiczenie: Przybierz pozycję siadu klęcznego. Załóż taśmę za siebie na wysokości klatki piersiowej. Złap taśmę na szerokość barków. Z wdechem wyprostuj ręce przed siebie, palce dłoni skierowane do przodu. Z wydechem unieś ręce w górę. Ruch powtórz 15 razy.

Jak to ćwiczenie ma się do bolących nadgarstków: pracuje nad aktywnym mięśniem zębatym przednim.

POSTAWA KOBIETY W CIĄŻY

Rosnący brzuch, spory biust, a za tym idzie szereg zmian posturalnych, z którymi zmaga się ciało kobiety w ciąży. Co zaczyna przypominać jej postawa ciała i jakie konsekwencje niesie to ze sobą?

 

PRZEDE WSZYSTKIM ROŚNIE BRZUCH

indeks
Mięśnie brzucha

I jest to pierwszy element w całej układance, który wywołuje całą masę zmian w postawie ciała. Rosnące i rozwijające się dziecko w łonie matki potrzebuje coraz więcej miejsca, rozciąga się zatem macica, jelita się przesuwają, a gdy zaczyna brakować miejsca, rozciąga się brzuch. Stopniowo rośnie on w dolnej  środkowej części, z centralnym punktem w pępku. Z czasem jednak zaczyna obejmować cały brzuch, od mostka po spojenie łonowe. Najbardziej odczuwa te zmiany mięsień prosty brzucha, którego przebieg jest pionowy, od mostka po spojenie łonowe właśnie. I nie dość, że się rozciąga w całej swojej długości, to jeszcze na wysokości kresy białej (ścięgnistego łącznika na środku brzucha) rozchodzi się na dwa brzuśce, lewy i prawy. Ale owo rozciągnięcie dotyka także pozostałych mięśni brzucha, jak skośne zewnętrzne i wewnętrzne oraz poprzeczny brzucha. Kiedy mięsień jest rozciągnięty/wydłużony staje się niefunkcjonalny. Efektem tego jest brak siły w przedniej części ciała. Dodatkowo rosnący wraz z dzieckiem brzuch przesuwa ciężar ciała z odcinka krzyżowego kręgosłupa w przód, a dokładnie na przednią część bioder. Powoduje to zaburzenie działania sił i grozi przewróceniem w przód. Dlaczego jednak kobiety w ciąży nie robią tego? Gdyż w bardzo sprytny sposób oszukują biomechanikę, odchylając górną część ciała w tył, równoważąc siły i przesuwając środek ciężkości z powrotem na swoje miejsce.

58e2fc_a5e73aed32bc448cbae6c622c462e651~mv2
Środek ciężkości kobiety ciężarnej

Jakie to niesie efekty?

  1. powiększenie lordozy lędźwiowej
  2. skrócenie i osłabienie mięśni dolnych pleców
  3. kompresja (obciążenie) odcinka lędźwiowego
  4. dolegliwości bólowe dolnych pleców

Rosnący biust

W czasie ciąży rozrastają się w piersiach gruczoły mlekowe przygotowując się do produkcji mleka. Powoduje to, że piersi stają się nie tylko znacznie większe, ale i cięższe. Zamyka to klatkę piersiową, ciągnie barki w przód skręcając do wewnątrz kości ramienne i zwiększa krzywiznę odcinka piersiowego. Mięśnie klatki piersiowej są przykurczone i osłabione, zaś mięśnie górnej części pleców są wydłużone i również osłabione.

Postawa kifotyczno-lordotyczna?

Tak, postawa ciała kobiety w ciąży zaczyna przypominać postawę kifotyczno-lordotyczną.

Patrząc od góry na ciało kobiety ciężarnej można zauważyć:

  • wysuniętą w przód głowę
  • zamkniętą klatkę piersiową
  • wyraźnie zaznaczoną krzywiznę górnych pleców
  • wystający brzuch ciążowy
  • wyraźnie pogłębioną krzywiznę dolnych pleców
  • wypchniętą w tył pupę
  • zgięte biodra
  • nadmiernie wyprostowane kolana
images
Postawa ciała kobiety w ciąży

Jak poprawić ciążową postawę ciała?

  1. wzmacniać mięśnie górnych pleców
  2. rozciągać mięśnie klatki piersiowej i otwierać klatkę piersiową
  3. mobilizować barki
  4. pracować nad powrotem łopatek na swoje miejsce
  5. rozluźniać mięśnie dolnych pleców
  6. mobilizować biodra i je otwierać
  7. wzmacniać pośladki i tylną część ud

ĆWICZENIA DLA KOBIET W CIĄŻY Z NAJDZIESZ TU

Moje 10 urodziny!

10 lat temu, 1 września 2010 roku, gdy dzieci szły po wakacjach pierwszy dzień do szkoły, ja otworzyłam drzwi i udostępniłam progi mojego pierwszego dziecka – Movimento. Kilka dni później porzuciłam ukochane dresy, by po raz ostatni stanąć na szczycie uczelnianym i obronić swoją pracę magisterską o rehabilitacji po zabiegach resekcji przełyku.

663c1012-fd73-4f0e-890a-5e04263dcc2b

Pamiętam, sama nie wiem jak to się stało, że już na wejściu, czwartkową grupę o 18:50 miałam praktycznie pełną! A wśród pierwszych klientek znalazły się w niej panie z ING, u których zakładałam firmowy rachunek bankowy 😉

Kiedy przygotowywałam swoje pierwsze studio na huczne otwarcie, pracowałam w nim po nocach. W ciągu dnia normalnie chodziłam na zajęcia na uczelnię, po południami prowadziłam grupy pilatesowe w klubach fitness, by po nocach montować wentylację, włączniki światła czy malować ściany. To były zwariowane czasy!

Patrząc teraz wstecz, mogę śmiało rzec, i to nie jest przechwalanie się, że już wtedy odniosłam sukces. Grupy stopniowo się zapełniały, było coraz więcej klientów. Na początku pracowałam głównie ja, a na recepcji siedziały moje przyjaciółki, które nieodpłatnie mi pomagały. Potem zaczęło się to zmieniać. Zaczęłam współpracować z innymi instruktorami i wzięłam do pomocy dziewczynę na recepcję.  Sama wciąż jeszcze uczęszczałam na uczelnię jako przyszła doktorantka, a kiedy nie prowadziłam zajęć pilates u siebie w studio, siedziałam na recepcji. Pracowałam w weekendy, w soboty na recepcji, w niedzielę prowadziłam zajęcia. Nawet nie wiesz jaki to był gigantyczny krok w przód, kiedy powiedziałam sobie, że chcę mieć przynajmniej wolne soboty i poprosiłam o pomoc na recepcji. Pojechałam chyba wtedy sama do Torunia na wycieczkę by to uczcić!

Ilość wolnego czasu, która mi się pojawiła (wtedy też zrezygnowałam ze studiów doktoranckich) była cudowna. W ciepłe dni rowerem jeździłam do parku Poniatowskiego i opalałam się na ławeczkach czytając książki. Nie potrwało to jednak zbyt długo, gdyż zaczęła się akcja treningów indywidualnych, które nie wiadomo skąd, zaczęły się lawinowo pojawiać w moim kalendarzu.

Wygrałam konkurs na drugą dotację, za którą kupiłam 5 reformerów z wieżą. Przearanżowałam studio kasując pokój masażu na rzecz większej szatni i pokoju do treningów personalnych. I wtedy pojawił się mój pierwszy kryzys – zostawił mnie mój ówczesny facet, który odszedł również ze spółki, z którą dzieliłam powierzchnię lokalową. Owa spółka miała wtedy dość spore problemy z płynnością finansową, a ja byłam uzależniona od nich, gdyż to oni wynajmowali cały lokal, a ja podnajmowałam od nich swoją część. Nie ważne, że płaciłam im na czas swoją część najmu, skoro oni nie płacili jej właścicielowi. Kiedy P. odszedł ze spółki, zmianie uległa umowa najmu. Właściciel doskonale wykorzystał ten moment rozbijając umowę na dwie osobne jednocześnie podnosząc mi płatności o ponad 50%… Miałam dwa wyjścia: spakować manatki i wylądować na bruku lub zgodzić się na jego warunki i nie mieć żadnych zarobków. Wybrałam opcję numer 2. Było w cholerę ciężko, ale dałam radę!

IMG_2408 3

Wiedziałam jednak, że nie mogę tam zostać. Klientów było coraz więcej, grafik pękał w szwach, trzeba było zacząć szukać innego rozwiązania. I tak właśnie zmieniłam lokalizację na Fabrykę Femina. Byłam akurat w ciąży, gdy nadzorowałam prace remontowe, na nowej, większej o 100 m.kw. powierzchni. W 6 miesiącu na kolanach szorowałam podłogi do czysta, by znów, na początku września 2015, otworzyć się na nowych i starych klientów. Uff, udało się i tym razem!

Klub świetnie tam prosperował. Idealny dojazd komunikacją miejską, duży parking, większe szatnie, 3 sale do ćwiczeń. Wszyscy byli zadowoleni. Grupy znów się wypełniały, wszystkie 3 sale pracowały na pełnych obrotach równocześnie. To był prawdziwy czas rozkwitu Movimento. Było o nim głośno, wszyscy je polecali. Pierwsze tak profesjonalne studio w centralnej Polsce! Wow! Do czasu… Bo w pewnym momencie organizm mówi dość i zaczyna protestować. Zaczyna rękoma i nogami zapierać się o framugi, by nie pójść ani kroku dalej. To był czas olbrzymiego zmęczenia, wyczerpania psychicznego i fizycznego, gigantycznego doła i poczucia utkwienia w czymś, w czym się jednak nie chce być. Próba ucieczka z klatki zrozpaczonego ptaka. Najcięższy rok mojego prowadzenia Movimento spędziłam na dokładnym rozmyślaniu i układaniu planu jak to wszystko zmienić by było lepiej.

Aż w końcu w październiku 2019 zamknęłam na 3 spusty drzwi do wielkiego ach i och studio i otworzyłam malutkie studio treningów tylko personalnych u siebie w domu. Moja przestrzeń. Mój świat. Moje zasady na nowo. Nowa ja. Nowa energia. Wtedy głośno odetchnęłam i odsapnęłam. Przebrnęłam przez najcięższą psychicznie zmianę. Na nowo zaczęłam być sobą, tą samą Magdą, która z tak wielką pasją i szczęściem, 1 września 2010 roku otworzyła Movimento…

Dziś są moje 10 urodziny. Nie świętuję. Rozmyślam, wspominam, przeżywam na nowo wszystkie chwile, które pamiętam.

 

 

Chcę podziękować moim wszystkim najbliższym, którzy w trakcie tej 10letniej przygody, twardo stali przy mnie i wspierali mnie w każdej podejmowanej decyzji. Dziękuję Wam za cierpliwość, wyrozumiałość i dobre słowa. Bez Was nie dałabym rady.

Dziękuję moim wszystkim klientom, tym teraz i tym kiedyś, gdyż to dzięki nim jestem tu gdzie jestem i mogę się dalej rozwijać w kierunku tego co kocham i mogę się tym dzielić.

Dziękuję wszystkim osobom, z którymi pracuję i pracowałam. To one kształtowały mój charakter, podejście do biznesu i nauczyły mnie co jest dla mnie ważne w życiu zawodowym.

Dziękuję sobie samej, że wytrwałam, nie poddałam się i wciąż idę do przodu.

Życzę sobie kolejnych 10 lat. Odniosłam sukces. Wiem, że będzie jeszcze lepiej. Sto lat!

a7ba4281-52eb-44da-8329-424232be00a9

HIPERMOBILNOŚĆ

Każdy z nas zna choć jedną taką osobę, która potrafi wygiąć ramię pod takim kątem, że na sam widok robi nam się słabo i boli od samego patrzenia. Prawdopodobnie przyczyną tego jest właśnie hipermobilność stawów. Wydawałoby się, że ułatwia życie dzięki większej ruchomości stawów lecz jednak prawda jest zupełnie inna!

Rys1. Hipermobilność stawów.

W wieku dziecięcym hipermobilność to taka supermoc. Każde dziecko chciałoby posiadać tę umiejętność, by wyróżniać się na tle innych zdolnościami akrobatycznymi. Sama pamiętam jak bardzo zazdrościłam koleżankom w szkole podstawowej, gdy na zajęciach z gimnastyki artystycznej robiły szpagaty i mostki bez najmniejszego problemu! Dopóki jest się dzieckiem i ćwiczy się gimnastykę artystyczną, balet lub taniec hipermobilność może być czymś genialnym. Oczywiście tylko i wyłącznie w kwestii wizualnej. Rzeczywistość jednak, jak to zwykle bywa, jest o wiele mniej przyjemna.

HIPERMOBLINOŚĆ CZYLI CO?

Hipermoilność, inaczej zwana nadruchomością stawów, jest to nadmmierna, ponad zakres normy, ruchomość stawów spowodowana zmianami w tkance łącznej otaczającej dany staw. Może by wrodzona jak np zespół Whlersa-Danlosa, zespół Marfana  czy wrodzona łamliwość kości. W takim wypadku należy szukać przyczyny w zmianach genetycznych.

Może być również nabyta w wyniku urazu lub nadmiernego rozciągania. I z tą właśnie mamy najczęściej do czynienia. A w każdym razie ja, pracując z tancerkami i baletnicami.

A JAK TO JEST Z HIPERMOBILNOŚCIĄ W DOROSŁOŚCI?

Często osoby dorosłe posiadające hipermobilnośc stawów wyróżniają się nie tylko ich nadmierną ruchomością, ale szeregiem innych objawów, do których zaliczyć możemy:

  • nieprawidłowa postawa, tzw. sylwetka sway back,

  • koślawość kolan
  • przewlekłe bóle nad przednią częścią kolan pojawiające się np przy długim siedzeniu
  • zaburzenia snu,
  • predyspozycje do zwichnięć stawów,
  • dysfunkcje w obrębie żuchwy,
  • chorobę zwyrodnieniową stawów,
  • większą łamliwość kości.

Bardzo częstym zjawiskiem jest nasilający się ból podczas dłuższego przebywania w jednej pozycji.

A JAK JĄ ROZPOZNAĆ?

Bardzo łatwo! Potrafi np:

  • przeprostować kciuk i dotyknąć nim przedramienia
  • wygiąć palce rąk pod kątem prostym
  • zaginać paliczki dłoni prostując je w środkowym stawie
  • przeprostować staw łokciowy
  • przeprostować staw kolanowy
  • bez problemu położyć dłonie płasko na podłodze podczas skłonu w przód bez zginania kolan

 

PHOTO-2020-08-28-09-38-37

 

OSOBY Z HIERMOBILNOŚCIĄ STAWÓW Z UWAGI NA NIEPRAWIDŁOWOŚCI W NAPIĘCIU NACZYNIOWEJ ŚCIANY DOLNYCH KOŃCZYN MOGĄ CIERPIEĆ NA OMDLENIA CZY NAWET PALPITACJE SERCA. 

HIPERMOBILNOŚĆ A STOPY?

Osoby, które zmagają się z hipermobilnością zdecydowanie częściej cierpią na wady stóp. Osoby takie mają tendencję do posiadania dwóch form płaskostopia:

  • stopy płaskiej wiotkiej (niewydolność więzadłowa)-  w momencie odciążenia łuk stopy jest spłaszczony a dodatkowe obciążenie powoduje pogłębienie tego spłaszczenia.
  • stopy poprzecznie płaskiej- sklepienie łuku poprzecznego stopy ulega spłaszczeniu i dochodzi o zaburzenia jego statyki, gdyż ciężar przenoszony jest na drugą oraz trzecią kość śródstopia.

Osoby z hipermobilnością często skarżą się na uczucie zimnych stóp i dłoni. Związane jest to z zaburzeniem krążenia w nadmiernie rozciągliwych naczyniach krwionośnych.

Jak już dobrze wiesz na prawidłową postawę i funkcjonowanie organizmu składają się właśnie stopy. Są fundamentem, który przez hipermobilność nie działa prawidłowo.

PRACA Z OSOBĄ Z HIPERMOBILNOŚCIĄ?

W swojej pracy codziennie spotykam się z przeróżnymi przypadkami schorzeń kręgosłupa, wad postawy, ale również i z hipermobilnością. Często ta przypadłość dotyka osoby zajmujące się akrobatyką i tańcem, w których cechą charakterystyczną jest duże, wręcz nadludzkie rozciągnięcie. Do grona moich hipermobilnych pacjentów dołączyły baletnice.

 

Pomyślisz sobie teraz. Jak do cholery możesz im pomóc skoro one muszą być rozciągnięte?

Tak,  ich praca tego wymaga, ale ja mogę im pomóc w złagodzeniu objawów hipermobilności. Mogę sprawić, że dzięki treningom pilates nie będą miały problemu z nieprawidłową postawą, płaskostopiem, bólem stawów itd. Kiedy więzadła są nadmiernie rozciągnięte, nie są w stanie pełnić swojej stabilizacyjnej funkcji. Odpowiedzialne za to stają się wtedy mięśnie. Jeśli są zbyt słabe lub angażują się za późno w stosunku do bodźca, dochodzi do szeregu nieprzyjemnych konsekwencji. Zatem zadaniem trenera jest praca nad uruchomieniem tak zwanych lokalnych, a następnie globalnych stabilizatorów, które zabezpieczą stawy w trakcie ruchu lub działania sił zewnętrznych.

TRENING Z OSOBĄ Z HIPERMOBILNOŚCIĄ STAWÓW.

Zazwyczaj treningi z osobą dotkniętą tym schorzeniem koncentrują się na:

  • poprawie stabilizacji centralnej/dolnego tułowia,
  • zwiększeniu świadomości w zakresie samooceny i kontroli postawy ciała,
  • zwiększeniu aktywności mięśni odpowiedzialnych za stabilizację stawów (w głównej mierze mięśnie jednostawowe, tj. pośladkowy wielki, pośladkowy średni oraz mięśni głębokich jak mięsień poprzeczny brzucha, mięsień wielodzielny, mięśnie dna miednicy) oraz zmniejszenie kompensacyjnie zwiększonej aktywności mięśni mobilizatorów (głównie mięśnie dwu- i wielostawowe, tj. naprężacz powięzi szerokiej uda, grupa tylnych mięśni uda, prosty uda)

PRZYKŁADY ĆWICZEŃ DLA OSÓB Z HIPERMOBILNOŚCIĄ STAWÓW.

Jeżeli jesteś w gronie osób posiadających tę supermoc, jesteś człowiekiem gumą i chcesz się z nią zaprzyjaźnić, to koniecznie w swoim harmonogramie dnia uwzględnij trening zlecony najlepiej przez osobę odpowiednio wykwalifikowaną (fizjoterapeuta, trener personalny, trener pilates). Dzięki regularnym treningom pozbędziesz się nieprzyjemnych konsekwencji nadmiernej ruchomości stawów.

Ćwiczenia, które wskażę są ćwiczeniami przykładowymi. Aby dokładnie określić skale problemu i dobrać ćwiczenia należy skontaktować się z fizjoterapeutą.

  1. Przysiad z piłką- umieść piłkę między lewym udem a ścianą. Stań na prawej nodze, zejdź nisko (uważaj aby kolano nie wyprzedzało stopy oraz by szło w linii stopy zamiast uciekać na boki). Następnie z kontrolą wróć do pozycji wyprostnej. Wykonaj 3 serie po 10 razy na każdą nogę.
  2. Unoszenie kolan w klęku podpartym – uklęknij i ustaw dłonie pod barkami i kolana pod biodrami. Złącz nogi a stopy oprzyj na zadartych palcach. Ustabilizuj łopatki i wydłuż kręgosłup. Unieś oba kolana na 5 cm w górę ponad podłogę. Utrzymaj 10 sekund. Delikatnie opuść nie tracąc ani pozycji, ani napięcia. Wykonaj 3 serie po 3 powtórzenia.
  3. Stań na jednej nodze. Postawa wyprostowana, patrz przed siebie. Wejdź na palce, unosząc piętę, i powoli opuść ją znów do ziemi. Wykonaj 12 powtórzeń na każdą nogę.

 

Sam możesz teraz ocenić czy hipermobilnośc stawów to supermoc czy też superproblem.

PILATES W CIĄŻY – TRYMESTR 2

Brzuch już jest zauważalny i powoli zaczyna przeszkadzać. Pojawia się jednak energia i chęć do działania, którą dobrze jest wykorzystać, by zadbać o ciało i sprawność.

Drugi trymestr, czyli co?

Czas ciąży pomiędzy 13 a 26 tygodniem, czyli kolejne 3 miesiące, nazwany jest drugim trymestrem. W tym okresie hormony się bardziej normują i uspokajają, co skutkuje znacznie lepszym samopoczuciem. Mijają nudności i wymioty, znacznie łatwiej zadbać o zróżnicowaną dietę. Wiele kobiet uwaga drugi trymestr za czas rozkwitu (tzw. glowing time). Co niesamowite, dziecko jest już praktycznie w pełni ukształtowane, teraz tylko przybiera na wadze, rośnie i rozwija się. Gdyby przyszło na świat, jest w stanie przeżyć w inkubatorze. Zmniejsza się także ryzyko poronienia, czyli dla niektórych kobiet następuje wielkie uffff i zapala się zielone światło do rozpoczęcia delikatnej i rozsądnej formy aktywności fizycznej (oczywiście skonsultowanej z ginekologiem).

Czym charakteryzuje się 2 trymestr?

  •  macica staje się coraz większa, podchodzi coraz wyżej zmniejszając przestrzeń dla pracy przepony i płuc
  • brzuch się rozrasta, przez co jego skóra, mięśnie i więzadła się rozciągają, co może powodować swędzenie
  • między 16 a 21 tygodniem odczuwalne są pierwsze ruchy płodu (u kobiet rodzących kolejny raz są one bliżej 16-17 tygodnia)
  • mogą pojawić się bóle głowy i migreny, ze względu na małą ilość płynów w organizmie
  • zaczynają się opuchnięcia kostek i stóp
  • kresa biała (biegnąca przez środek brzucha) zaczyna ciemnieć i staje się widoczna na brzuchu jako cienki brązowy pasek
  • środek ciężkości przemieszcza się bardziej w przód, zmienia się postawa ciała

Jak ćwiczyć w 2 trymestrze?

Mimo pojawiania się coraz większej ilości ograniczeń, nadal można ćwiczyć. Na co należy zwrócić uwagę i co warto wprowadzić programując trening dla kobiety w ciąży?

  • ćwiczenia powinny mieć zmniejszony zakres ruchu w stawach, statyczny stretching nie jest teraz najlepszą opcją
  • najbezpieczniejsze są ćwiczenia w zamkniętym łańcuchu kinematycznym i z wykorzystaniem krótkiej dźwigni (czyli np lepiej pracować z obciążeniem na ugiętej nodze niż prostej)
  • wprowadzanie ćwiczeń poprawiających równowagę (np stanie na jednej nodze)
  • ćwiczenia stabilizujące
  • unikanie ćwiczeń skracających mięsień prosty brzucha
  • unikanie pozycji odwróconych, czyli takich gdzie miednica jest powyżej serca (np. roll over czy hip lift)
  • mała ilość powtórzeń, częsta zmiana pozycji
  • zamienienie ćwiczeń w leżeniu na brzuchu na ćwiczenia w siadzie bądź w staniu
  • unikanie płaskiego leżenia na plecach

Dlaczego unikać leżenia na plecach, czyli słów kilka o Supine Hypotensive Syndrome

Powiększająca się wraz ze wzrostem dziecka macica, w pozycji leżenia matki na plecach, wraz z grawitacją schodzi w dół, w kierunku do kręgosłupa. Tym samym naciska na żyłę wrotną zmniejszając dopływ krwi do serca. Spowalnia bicie serca i jednocześnie zmniejszona jest ilość krwi, która przez łożysko przepływa do dziecka. Badania wskazują, że nawet krótkotrwałe leżenie na plecach zmniejsza ukrwienie zarówno organizmu matki, jak i płodu. W większości przypadków organizm uruchamia działania kompensacyjne i radzi sobie z sytuacją, jednak lepiej jest nie ryzykować. Dlatego też od zakończenia pierwszego trymestru zaleca się unikanie pozycji leżenia na plecach.

Jakie ćwiczenia można wykonywać?

  • stabilizacja odcinka lędźwiowego i miednicy (dla aktywacji głębokich mięśni tułowia i zabezpieczenia dolnych pleców przed przeciążeniami wywołanymi rosnącym dzieckiem i przesuwania środka ciężkości w przód):
    • w leżeniu na plecach z podkładką pod odcinek piersiowy i głowę:
      • zegar miednicy (pelvic clock)
      • wysuwanie nogi (leg slide)
      • podnoszenie kolana (knee raises)
      • skręcanie nogi (turning out the leg)
      • opuszczanie kolana w bok (knee folds)
      • rozgwiazda (starfish)
      • unoszenie miednicy w pełnym i niepełnym zakresie ruchu (hip lift)
    • superman w klęku podpartym tylko na początku drugiego trymestru

  • przysiady jako ćwiczenie wydłużające, poprawiające postawę ciała, pracujące na ustawieniu miednicy, wzmacniające i stabilizujące
    • z asystą kijka lub drabinki dla kobiet nie czujących się pewnie
    • szerzej niż szerokość bioder
    • pracując bardziej na stabilizacji ciała
      • z przenoszeniem ciężaru ciała z nogi na nogę
      • z podnoszeniem jednej nogi w górę

  • oddychanie (ćwiczenia oddechowe przyniosą pozytywne efekty w trakcie porodu)
    • w siadzie skulnym
    • w siedzeniu

  • mobilizacja kręgosłupa (ze szczególnym zwróceniem uwagi na ruchomość odcinka lędźwiowego, która wraz z powiększającym się brzuchem będzie malała, a mięśnie w jego obrębie mogą się spinać i powodować dolegliwości bólowe)
    • w klęku podpartym z przesuniętą miednicą bardziej do  pośladków
      • koci grzbiet po prostej i po skosie (cat stretch)
      • przewlekanie igły nitką w obie strony (threading a needle)
      • rozciąganie kręgosłupa na boki (side to side stretch)
    • pozycja relaksująca (shell stretch)
    • rozciąganie kręgosłupa w przód w bardzo małym zakresie ruchu skupiając się na wydłużeniu (spine stretch forward)
    • bujanie nogami na boki z podkładką pod odcinkiem piersiowym i głową (knee rolls)
    • zawianie miednicy w siedzeniu na krześle lub duże piłce

  • otwieranie klatki piersiowej i wzmacnianie górnej części pleców (wraz z rosnącym biustem zamyka się klatka piersiowa, osłabiają się mięśnie grzbietu i zaburza się napięcie w obrębie obręczy barkowej, a tym samym jej ruchomość):
    • w pozycji siedzącej lub stojącej:
      • wyprost odcinka piersiowego (swan dive prep) – doskonały w pozycji stojącej przodem do ściany z dłońmi opartymi o ścianę
      • wiatraki ramionami (windmill arms)
      • okienka ramionami (windows)
      • aniołki na śniegu (snow angels)
      • ściąganie łokci w dół (chicken wings)
      • niemy kelner/rotacja zewnętrzna ramiona (dumb waiter)
      • korkociąg rąk (corkscrew arms)
      • otwieranie klatki (chest expansion)
      • ciągnięcie w tył (plow)
      • triceps
      • otwieranie klatki z rotacją kręgosłupa (bow and arrow)
    • w pozycji leżenia bokiem
      • otwieranie klatki z rotacją kręgosłupa (bo and arrow)
      • krążenia ramieniem w leżeniu bokiem (arm circles)
      • krążenia ramieniem  z rotacją w leżeniu bokiem (chalk circles)

  • praca w obrębie stawu biodrowego (wraz z rosnącym brzuchem napięciu ulega cały rejon miednicy, w tym również stawy biodrowe):
    • w staniu
      • ściskanie pośladków z poduszką (pillow squeeze)
      • wchodzenie na palce w pozycji stóp w literkę V
    • w leżeniu bokiem
      • szczęki (clams)
      • rotacja wewnętrzna w stawie biodrowym (shelton)
      • unoszenie nogi leżąc bokiem (side leg lift z wariacjami)
      • kopanie nogą leżąc bokiem (side leg kick)
    • w klęku podpartym na początku drugiego trymestru
      • wysuwanie nogi po podłodze z uniesieniem (single leg extension)
      • unoszenie zgiętej w kolanie nogi
    • w  leżeniu na plecach z podkładką pod odcinek piersiowy i głowę
      • zig zags jedną nogą
      • wysuwanie nogi z rotacją (leg slide with rotation)
      • krążenie kolanem (knee circles)
      • ściskanie poduszki w kolanach (adductor press)
  • praca w obrębie stopy (wraz z rosnącym brzuchem i przenoszeniem środka ciężkości zmienia się obciążenie stóp):
    • fala meksykańska (mexican wave)
    • zadzieranie i obciąganie stopy (point and flex)
    • krążenia kostką
  • ćwiczenia aktywujące mięśnie brzucha:
    • skłony doboczne (side bend)
    • skręty kręgosłupa (spine twist)
    • skrętoskłony kręgosłupa, czyli tak zwana piła (saw)
    • syrenka (mermaid)
    • podpory bokiem (side plank)
    • podpory przodem (leg pull front prep) tylko na początku drugiego trymestru