A co jak jeden pracuje mocniej niż drugi?

 

Wszyscy wkoło mówimy o symetrii. Balansie mięśniowym. Oceniamy postawę patrząc czy strony ciała wyglądają tak samo. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Jednak w nieidealnym świecie, o balans i symetrię jest trudno. I niejednokrotnie, kompletnie nieświadomie, tkwimy w naszych asymetriach. Jednakże asymetria asymetrii nierówna. 

Ten post będzie poświęcony mięśniowi ważnemu, ale czasem po prostu zapominanemu. 

 Mięsień czworoboczny lędźwi

To taki mięsień zagadka. Dlaczego?

1. CORE – wiemy, że tak zwane Centrum ciała tworzą mięśnie takie jak przepona, poprzeczny brzucha, wielodzielny odcinka lędźwiowego oraz dna miednicy. Jednak mięsień czworoboczny lędźwi jest tym elementem układanki, który wypełnia dziurę między mięśniami brzucha a kręgami odcinka lędźwiowego. 

Patrząc na obrazek widać, że zaraz przy końcu mięśnia poprzecznego brzucha, znajduje się mięsień czworoboczny lędźwi, a dalej mięsień lędźwiowy większy. Przebieg powięzi piersiowo-lędźwiowej wyraźnie pokazuje, że jej przednia warstwa okrywa przednią powierzchnię mięśnia QL. 

2. Mięsień brzucha czy pleców? 

Treningi siłowe mogą stać za teorią o przynależności QL do pleców. I faktycznie, ma to swój sens. Patrząc od strony tylnej, gdy przebrniemy się przez warstwę powierzchowną (czworoboczny grzbietu, najszerszy grzbietu), środkową (dźwigacz łopatki, równoległoboczny, zębaty tylny), dochodzimy do najgłębszej warstwy (prostownik grzbietu). I wtedy widzimy takie rysunki:

Po lewej stronie wdzięcznie wyłania nam się mięsień czworoboczny lędźwi. 

Nic bardziej mylnego, gdyż QL jest zaliczany do grupy najgłębiej położonych mięśni brzucha. 

3. Mięsień stabilizujący czy mobilizujący? 

QL jest jednym z najważniejszych stabilizatorów rejonu lędźwiowo-miednicznego. Przyczepia się do grzebienia biodrowego, następnie do wyrostków poprzecznych 5ciu kręgów lędźwiowych, kończąc na 12tym żebrze. Swoją płaską, trapezową powierzchnią idealnie wypełnia lukę między klatką piersiową a miednicą.  Aktywacja tego mięśnia po obu stronach kręgosłupa mocno go stabilizuje, jednocześnie prostując odcinek lędźwiowy.

Jakie jeszcze atuty posiada QL?

• Odpowiada za prawidłowe położenie klatki względem miednicy (przepona piersiowa nad przeponą miedniczą), wpływając jednocześnie na odpowiednie obciążenie i funkcjonalność odcinka lędźwiowego kręgosłupa.

• Wpływa na oddychanie za sprawą swojego przyczepu końcowego na 12tym żebrze. W czasie głębokiego wdechu QL stabilizuje ostatnie żebro, co oznacza, że również dolne przyczepy przepony.

• Ma bardzo duże znaczenie dla pracy odcinka lędźwiowego, a zaburzenia w jego napięciu często są przyczyną dolegliwości bólowych dolnych pleców.

• Silnie współpracuje z przeponą oraz mięśniem lędźwiowym większym.

QL a zaburzenia w obrębie dolnych pleców

Mięsień czworoboczny znajduje się po obu stronach kręgosłupa. Książkowo, jego kształt po prawej i po lewej stronie odcinka lędźwiowego, powinien być taki sam. Jak jednak wiemy, tak nie jest. Nawyki, jakie codziennie wielokrotnie powtarzamy, wpływają na zwiększoną pracę jednej strony nad drugą.

Wśród tych nawyków można wymienić:

• Stanie z ciężarem ciała przeniesionym na jedną stronę

• Prawo/lewo nożność

• Skrócenie jednej kończyny dolnej

• Długotrwałe siedzenie, szczególnie z ciężarem ciała przeniesionym na jedną stronę miednicy

W efekcie dochodzi do sytuacji, w której QL po jednej stronie jest nadaktywny, po drugiej bardziej wyłączony. Dochodzą tu również zmiany w długości mięśnia. I tu należy pamiętać, że mięsień skrócony nie musi oznaczać mięśnia słabszego, często bywa zupełnie na odwrót. 

Jednostronna zmiana długości QL automatycznie wpływa na zbliżenie miednicy w kierunku klatki, powodując zgięcie boczne w odcinku lędźwiowym. Współdziałanie QL i mięśnia lędźwiowego większego często wygląda tak, że gdy jeden jest w stanie nadmiernej aktywacji, drugi działa przeciwnie. Gdy oba te mięśnie nie pracują w sposób właściwy, zaburzeniu ulegają m.in. mięsień wielodzielny, prostownik grzbietu, mięśnie skośne brzucha, grupa przywodzicieli oraz odwodzicieli. A dalej to już efekt domina. 

Zmiana w długości QL po jednej stronie wpływa zatem na:

• Postawę ciała

• Oddychanie

• Zmniejszenie ruchomości i funkcjonalności odcinka lędźwiowego

• Dolegliwości bólowe zlokalizowane w dole pleców

Zespół bólowy mięśnia czworobocznego lędźwi

Niezwykle często mylony z bólem wywołanym naciskiem krążka międzykręgowego na korzeń nerwowy.

Objawia się on:

• Jedno lub obustronnym bólem dolnych pleców

• Ograniczonym zakresem ruchu i sztywnością pomiędzy klatką a miednicą

• Częstym promieniowaniem bólu w górę, jaki w dół ciała

• Zmianą postawy ciała, zmniejszeniem funkcjonalności i ergonomii pracy

• Uczuciem dyskomfortu w czasie chodzenia, wchodzenia/schodzenia, podnoszenia przedmiotów z podłogi

I jak tu można działać?

Oczywiście, że ćwiczeniami J Odpowiednio dobrane wpłyną na długość QL, rozluźnią to co napięte a wzmocnią to co słabe, wydłużą to co skrócone oraz skrócą to co wydłużone. W efekcie wpłyną nie tylko na ruch w odcinku lędźwiowym, ale również na pracę wszystkich mięśni wokół.

W kolejnym poście przedstawię ćwiczenia ukierunkowane na pracę mięśnia czworobocznego lędźwi.

Podsumujmy 2025 rok

Ten rok był dla mnie intensywny, poruszający i rozwojowy – zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Był rokiem, który momentami wymagał ogromnej uważności, momentami odwagi, a bardzo często zaufania do procesu. Kiedy dziś zatrzymuję się na chwilę i patrzę wstecz, widzę ogrom pracy całego temu Movimento, setki spotkań, tysiące godzin spędzonych w ruchu, rozmowach i nauce. Widzę też, jak bardzo rozwinęło się studio na Legionów – miejsce, które z roku na rok staje się coraz silniejszym punktem na mapie pilatesu w Polsce.

Ten rok to przede wszystkim szkolenia Balanced Body – było ich dużo, bo aż 23!!! Po raz pierwszy udało się zrealizować edycję Reformer 1, 2 i 3 w jednym ciągu – 5 dni. To ogromne przedsięwzięcie organizacyjne, ale też ogromna satysfakcja. Czy to powtórzę? Bardzo możliwe – bo widzę, jak bardzo taka forma jest przez Was pożądana.

W tym roku miałam zaszczyt przeszkolić około 300 studentów. Dziękuję każdej osobie, która wybrała właśnie mnie – zarówno tym, którzy dopiero rozpoczynali swoją drogę z pilatesem, jak i tym, którzy są w niej od lat i chcieli pogłębiać wiedzę. Wasze zaufanie, pytania, zaangażowanie i powroty są dla mnie największą motywacją❤️

Jednocześnie sama nie osiadłam na laurach. Uważam, że jeśli szkolę innych, moim obowiązkiem jest ciągły rozwój – po to, by przekazywać Wam aktualną, rzetelną wiedzę, udoskonalać programy szkoleń i realnie pomagać wtedy, gdy pytacie o trudne przypadki.

Brałam udział w POT spotkaniach i konferencjach prowadzonych przez nauczycieli Balanced Body z całego świata. Były też warsztaty w Stanach Zjednoczonych z Amy Havens. Absolutnie wyjątkowe doświadczenie. Jedne z najbardziej poruszających warsztatów, w jakich uczestniczyłam. Spotkanie z nauczycielką, która dała ogromne energetyczne wsparcie i pomogła mi lepiej zrozumieć siebie jako nauczyciela i jako człowieka.

Nie zabrakło również warsztatów ze skoliozy. Tematu, który jest mi szczególnie bliski i który od lat stanowi moją ulubioną dziedzinę pracy.

Jak wiecie, w Movimento od lat organizujemy warsztaty z nauczycielami z całego świata, abyście mogli doświadczać międzynarodowej jakości nauczania bez konieczności wyjazdów. W tym roku gościli u nas m.in. Roberto Cerini, Eric Franklin oraz Viktor Uygan . Każde z tych spotkań było ogromną dawką wiedzy i inspiracji. W nowym roku czeka na Was jeszcze więcej takich atrakcji✨

Odbył się także Pilates Edu Camp – cztery intensywne dni w Juracie. Czas wspólnej nauki, praktyki, rozmów i bycia razem w ruchu. Takie wydarzenia zawsze przypominają mi, jak silna i wspierająca potrafi być społeczność pilatesowa.

W tym roku przeprowadziłam również 7 egzaminów Comprehensive Balanced Body. Z całego serca gratuluję każdej osobie, która podjęła to wyzwanie – brawo, brawo! Mam ogromną nadzieję, że w 2026 roku będzie Was jeszcze więcej.

Ogromnym wyróżnieniem były także odwiedziny szefa Balanced Body Kena Endelmana w Polsce w naszym studio na Legionów. Takie momenty utwierdzają mnie w przekonaniu, że kierunek, który obrałam, ma sens.

Prywatnie ten rok był również bardzo podróżniczy. Odwiedziłam 8 krajów. Byłam w : Egipcie, Paryżu, Londynie, Bolonii, Kalifornii, Pradze, Strasburgu i Bułgarii. Każda z tych podróży coś mi dała- inspirację, dystans, nowe spojrzenie.

Patrząc w przyszłość, czuję ogromną ekscytację i spokój jednocześnie. Wiem, że wszystko, co się wydarzyło, było potrzebne, aby zrobić kolejny krok dalej. Widzę jasno kierunek, w którym zmierza studio na Legionów, jako miejsce spotkań, nauki, wymiany doświadczeń i świadomego ruchu, który realnie zmienia jakość życia. Nadchodzący rok zapowiada się jeszcze intensywniej: więcej szkoleń, więcej warsztatów, wyjazdy, przyjazdy i niesamowici goście. Z roku na rok, coraz więcej, coraz głębiej i coraz odważniej.

Do zobaczenia w 2026 roku

SZOK! WIĘCEJ O 2,5!

Zapewne zastanawia Cię ten dziwny tytuł wpisu. Więcej klientów? Więcej zasięgów na Social Media? Więcej zarobków w stosunku do zeszłego roku?

Tu jednak Cię rozczaruję, bowiem nic z tych rzeczy. O co zatem mi chodzi?

Na porządku dziennym mamy sprawdzanie swojej wagi. Ale… jak często się mierzymy? I to nie obwody ciała, a wzrost. Zapewne mega rzadko. Na jakiś wizytach kontrolnych u lekarza rodzinnego. Może u dietetyczki? Mierzy się dzieci i rysuje kreseczki na framugach drzwi. Ja byłam mierzona kilka lat temu, właśnie na wizycie kontrolnej. Oraz niedawno, ze dwa miesiące temu. I jakiż był mój wielki szok, gdy pielęgniarka powiedziała, że mam 160,5 cm. Zrobiłam oczy jak 5 złotych i kazałam jej sprawdzić od początku, jeszcze raz. No 160,5 i nic mniej. Szok polegał na tym, że ja mam 158 cm. Od lat. Niezmiennie.

Jak doszło do tego, że urosłam o 2,5 cm?

Od stycznia tego roku ćwiczę (staram się regularnie) z moimi nauczycielkami, 2 razy w tygodniu. Pomyślisz „phi, 2 razy w tygodniu, żart jakiś. Strasznie mało i strasznie krótko”. Jednak dla mnie jest to naprawdę sukces. Dwie pełne godziny treningu skoncentrowanego w 100% na potrzebach mojego ciała. W tych treningach największa uwaga jest skupiana na mobilizacji przejścia piersiowo-lędźwiowego, przywrócenia równoległego ustawienia klatki względem miednicy, rozruszaniu miednicy i oddechu. Typowa Grażyna ze mnie.

Jakie widzę efekty?

Przede wszystkim oddycham głęboko, uruchamiając całą przeponę i pozwalając ruszać się klatce we wszystkie kierunki. Po drugie, wreszcie udało mi się tak zmobilizować kręgosłup, że jestem w stanie płynnie oderwać i płynnie odłożyć plecy.

Należy tu zaznaczyć, że jestem po cesarskim cięciu, usunięciu wyrostka i plastyce brzucha. Moje mięśnie brzucha sporo przeżyły, a blizny wcale nie sprzyjają mobilizacjom. Po trzecie – sama się koryguję. To co wkładam do głowy klientom, by uczyli się przyjmować jak najlepszą dla nich w danym momencie, pozycję ciała. Jak najczęściej oczywiście. I ja osiągnęłam tu sukces. Gdy tylko bolą mnie plecy, a bolą bardzo często (jestem w końcu Grażyną po 2 wypadkach komunikacyjnych, dyslokacji barku i w ciągłym stresie), wiem jaką muszę przyjąć pozycję, by zdjąć obciążenie z dolnego odcinka piersiowego, odcinka lędźwiowego i krzyża. Oprócz tego wiem jak się wyprostować, gdzie mieć głowę, a gdzie ramiona.

Pracuję na to od 10 miesięcy. Łapię się na tym, że to robię. Że zwracam sobie samej uwagę. I proszę bardzo, efekty widoczne. 2,5 centymetra więcej.

Jakie są moje ulubione ćwiczenia wydłużające i poprawiające postawę ciała?

Reformer:

1. Semi circle

2. Bridging

3. Long spine

4. Pulling straps

5. Kneeling arms back and front

6. Short and Long stretch

7. Knee stretches

Trapeze table:

1. Roll up

2. Pelvic curl + push thru

3. Carola’s breathing

4. Feet in straps

5. Magician

6. Spread eagle

7. Arms standing front and back

Chair:

1. Hamstring 2

2. Standing leg pumps

3. Lunges

4. Swan

I na koniec syrenki, na każdym sprzęcie.

Jaki jest morał z tego wpisu? Regularne ćwiczenia popłacają. Nie tylko nie bolą

DLACZEGO WYBRAŁAM PILATES JAKO FORMĘ PRACY Z PACJENTAMI?

Z okazji wielkiego boomu na pilates i wszystkich dyskusji, które ten boom wywołał, czas na wpis o tym czym ja się naprawdę zajmuję i dlaczego. 

 

Wszyscy chyba już doskonale znają historię jak to na studiach nie czułam powołania do chodzenia w białym fartuchu i podpinania pacjentów pod prądy czy, nie daj Bóg, ich masowania. Co jest ważne jednak w tej opowiadance to to, jak bardzo wiedza o ruchu z poziomu fitnessu i wiedza o ruchu z poziomu fizjoterapii, zazębiły się ze sobą. Efektem tego jest fakt, że patrzę na ciało i widzę, gdzie leży problem, wiem jakie to mięśnie (jakie mają przyczepy, przebieg włókien i za jaki ruch odpowiadają) i jaki ruch jest im potrzebny. Widzę w trójwymiarze i od razu w głowie mam odpowiednie ćwiczenie, konkretny ruch, sprzęt i jego ustawienie oraz co ciału pomoże ten ruch wykonać. Widzę dźwignie, kąty padania siły i możliwości. 

 

Poznając pilates na studiach, wiedziałam, że będzie to coś niesamowitego. Ale dopiero teraz, po 20 latach zajmowania się nim, widzę jaką ma w sobie potęgę. Jakiś już czas temu  zluzowałam z napinką, że muszę mieć wszystkie pilatesoweksiążki świata, stawiając sobie za cel posiadanie największej biblioteczki w tej dziedzinie, zaczęłam szukać więcej pozycji naukowych. W założeniach, mijają się one z wizją pilatesu, ale gdy zaczęłam dokładniej się w nie wczytywać, dostrzegłam jak można tę wiedzę przenieść stricte na pilatesowe treningi. Okazało się wtedy, że pilates to świetne, ale mocno niedoprecyzowane ćwiczenia, które jak diament, potrzebują dobrego szlifu i stają się cudownym sposobem na zdrowy ruch. Współczesna wiedza naukowa, w tym cała biomechanika, fizjologia czy kinematyka, idealnie wypełnia luki pilatesowych założeń. 

 

Wiele osób może zarzucić mi, że to co robię i co promuję, to nie jest prawdziwy pilates. Bo order, bo zasady, bo to i bo tamto. A ja, tak szczerze, mam już w nosie to co mówią inni. Przestałam się tym przejmować, gdyż jestem w 100% pewna swojej wiedzy i z tego 20letniego doświadczenia wiem co moim klientom pomaga. I powiewa mi czyjaś opinia, że gadam bzdury i promuję kłamstwa… „Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy” i tym cytatem zakończę ów krótki wywód. 

 

Jednak wracając do sedna. Weźmy za przykład Cadillac. Spójrzmy ile on ma opcji. Sprężyny w kilku mocach można podczepiać w wielu miejscach, w zależności od tego jaki kąt padania siły jest potrzebny, jaka dźwignia i jaki opór. Do sprężyn można zaczepiać rączki, strapy, kijek, bar, pasek i jeszcze kilka innych przyborów. Można pracować poręczą mocowaną na trzech poziomach wysokości, trapezem czy z puszkami. Z jednego łóżka tworzą się setki rodzajów ćwiczeń, a z jednego ćwiczenia setki jego modyfikacji. 

 Gdy w odpowiedni sposób, wielopłaszczyznowy, obserwuje się ciało klienta w ruchu, nagle zauważa się różne rzeczy, które wcześniej były niewidoczne. Bo jedną rzeczą jest tak zwana analiza postawy, a zupełnie inną analiza w ruchu.

Grafika bazuje na materiałach szkoły Balanced Body

Przykładami funkcjonalnych wzorców ruchowych to m.in.:

• Footwork na reformerze – przysiad

• Footwork na krześle – sprawdzenie pozycji siedzącej

• Skoki na jumpboardzie

• Naciskanie na pedał krzesła w pozycji stojącej oraz w chodzenie na krzesło – wzorzec chodu 

• Rollowanie z krzesłem – wzorzec skłonu w przód

• Podpory na każdym sprzęcie

 

Plus do tego możemy sprawdzać elastyczność i zakresy ruchów, chociażby na beczce czy spine correctorze.

 

Zmodyfikowana, dokładnie zgłębiona i poprawiona, definicja pilatesowego centrum ciała (powerhouse, core) odwzorowuje medyczny gorset lędźwiowo-miedniczy. I osobiście nie znam żadnego fizjoterapeuty, który tak dobrze z nim pracuje, jak Ci, którzy zajmują się pilatesem. A jak wszyscy dobrze wiedzą, jego praca odzwierciedla się potem w lepszym timingu mięśni głębokich i lepszą stabilizacją.

W pilatesie dodatkowo pracuje się na wszystkich formach napięcia mięśni (koncentryczne, ekscentryczne, izometryczne) oraz wykorzystuje się zdecydowaną większość funkcji mięśni (agoniści, antagoniści, stabilizatory). Zwraca się uwagę na stabilizację oraz mobilizację łopatki i na rytm ramienno-łopatkowy. 

Podsumowując, wyobraźnia i brak wiedzy, to jedyne co ogranicza, by z pilatesu stworzyć genialny trening prozdrowotny czy medyczny. 

Zatem jeśli mnie zapytacie, dlaczego wybrałam pilates jako formę pracy z pacjentami, powyżej macie wyczerpującą odpowiedź.

ALE ZE MNIE MATKA!(czyli jak zapomniałam o urodzinach)

Właśnie do mnie dotarło, jak bardzo beznadziejną matką jestem…
zapomniałam o urodzinach mojego pierwszego dziecka! I zorientowałam się po ponad dwóch tygodniach!

1 czerwca, dokładnie w Dzień Dziecka, moje studio obchodziło 15te urodziny! 1 czerwca 2010 roku złożyłam w Urzędzie Miasta wniosek o rozpoczęcie jednoosobowej działalności gospodarczej, o wdzięcznej nazwie Movimento Łódzkie Centrum Pilates.

A teraz ustawmy maszynę cofającą w czasie, taki skok w przeszłość. 15 lat temu świat pilatesu w Polsce wyglądał zupełnie inaczej niż teraz. On dopiero raczkował, nikt za bardzo nie miał pojęcia co to jest. Był znany jako zajęcia na macie w klubach fitness. Studia specjalizujące się w tym rodzaju ćwiczeń można było policzyć na palcach dosłownie jednej ręki. Tylko nieliczni mieli możliwość już wtedy szkolić się poza Polską. Platformy z ćwiczeniami online? Zagraniczne książki na wyciągnięcie
ręki? Praca ze sławnymi nauczycielami ze Stanów czy Wielkiej Brytanii? Tego nie było. Balanced Body w Polsce nawet wtedy nie było. Mało kto wiedział czym jest reformer.


Co działo się u mnie przez te 15 lat?

  • Miałam studio w łącznie 3 lokalizacjach. Każda była kompletnie inna. Pierwsza miała 140 m.kw, zajęcia grupowe na macie z masą przyborów jak duże i małe piłeczki, wałki, ringa, dyski, taśmy itd. Dopiero w 2011 roku kupiłam swojego pierwszego reformera. I mimo iż nie wiedziałam jak się dokładnie używa, pojechałam do jednej świetnej nauczycielki, która nauczyła mnie podstaw pracy z
    nim. I tak w 2012 roku pojawiło się u mnie 5 reformerów. Zajęcia grupowe na macie były oblegane, prowadziłam coraz więcej treningów personalnych i kilka grup z reformerami właśnie. Po 5 latach zabrakło mi przestrzeni i przeniosłam się do studia 240 m.kw, gdzie miałam już 3 sale: na grupowe zajęcia na macie, na grupowe zajęcia z reformerami i wieżami (miałam ich wtedy 6) oraz na zajęcia indywidualne. Pracowałam od rana do wieczora, robiąc dosłownie wszystko. Grafik pękał w szwach, miałam około 10 pracowników i absolutnie nie wiedziałam w co ręce włożyć. Aż uderzyłam głową w ścianę, rozległ się gigantyczny huk, a ja się
    czułam obdarta z emocji. W 2019 roku zamknęłam duże studio i przeniosłam się na 50 m.kw. do własnego domu.
  • Przeżyłam trzy wielkie wypalenia zawodowe, które przetrwałam dzięki najbliższym. Ale każde z nich sprawiło, że jestem silniejsza i mądrzejsza.
  • W 2011 roku postanowiłam rozwijać swoją wiedzę zagranicą. Nie było tanich linii lotniczych, więc jeździłam autem lub latałam samolotem (za chore pieniądze) w różne miejsca w Europie. Poznawałam inne techniki, inne nazwy, różnych ludzi. Uczyłam się coraz to nowszych rzeczy, by móc je wykorzystywać w pracy własnej.
  • W 2015 roku (chyba, bo sama już nie pamiętam) zaczęłam prowadzić własne szkolenia. Na początku dotyczyły pilatesu fizjoterapeutycznego, potem już dużego sprzętu. W 2017 roku otworzyłam wraz z koleżanką własną szkołę, gdzie kontynuowałam prowadzenie szkoleń i warsztatów, aż w 2022 roku zostałam
    edukatorem Balanced Body.

A teraz jestem w miejscu, gdzie jest mi względnie dobrze. Względnie, gdyż wiem, że może być jeszcze lepiej. Nauczona błędami staram się nie pracować zbyt dużo. Pozwalam sobie na odwoływanie treningów, jeśli nie czuję się zbyt dobrze, bo moja psychika jest na pierwszym miejscu. Szkolenia prowadzę już tylko u siebie, nie jeżdżę jak szalona po całej Polsce. Jestem sobą, nie czuję już presji, by udawać kogoś innego,
tylko po to, by spełnić czyjeś oczekiwania. Nie stoję w miejscu, wciąż się rozwijam. Powoli odpuszczam chęć bycia najlepszą i zaczynam wierzyć w siebie, doceniać siebie i nagradzać siebie. Zrozumienie swojej wartości zajęło mi lata, ale udało się. Nie zamierzam poprzestać na tym co już osiągnęłam, mam dalsze cele, do których dążę. A co będzie jak już je osiągnę? Tego nie wiedzą najstarsi Indianie, póki co, cieszę się
chwilą.

Ile naprawdę wiesz o Ericu Franklinie? Te ciekawostki Cię zaskoczą!

Czy można połączyć naukę o anatomii, psychologię, sztukę i taniec w jedną, spójną metodę pracy z ciałem? Tak – i zrobił to Eric Franklin, światowej sławy ekspert w dziedzinie świadomego ruchu, autor 21 książek i twórca Franklin Method®. Jeśli jeszcze go nie znasz – czas nadrobić zaległości. A jeśli już słyszałeś o jego szkoleniach, poznaj kilka naprawdę zaskakujących faktów z jego kariery i podejścia, które mogą Cię zainspirować.

1. Jego metoda uczy neuroplastyczności… przez ruch!

W Franklin Method nie chodzi tylko o fizyczne ćwiczenia. Kluczowe są obrazy mentalne i wizualizacje, które dosłownie zmieniają sposób, w jaki funkcjonuje nasz mózg. Dzięki temu ruch staje się bardziej naturalny, bezwysiłkowy i skuteczny – bo umysł i ciało pracują razem, a nie osobno.

2. Franklin uczył największych – naprawdę największych

Eric Franklin uczył najbardziej znanych instruktorów i terapeutów ruchowych, w tym Brenta Andersona, Shelley Powers, Toma McCooka oraz Elisabeth Larkham. Ale jego wpływ sięga znacznie dalej.

Co może zaskoczyć wielu: Franklin współpracował z zespołami tanecznymi Beyoncé i Céline Dion podczas ich światowych tras koncertowych! Jego techniki były również wykorzystywane przez artystów Cirque du Soleil, znanych z ekstremalnych wyzwań fizycznych i artystycznych. To tylko dowód na to, jak uniwersalne i skuteczne jest jego podejście.

3. Ilustracje w jego książkach? Rysuje je sam!

Tak – Eric Franklin sam tworzy anatomiczne rysunki, które znajdują się w jego książkach i materiałach szkoleniowych. Dzięki temu są nie tylko trafne pod względem treści, ale też pełne indywidualnego stylu. Łączy w ten sposób wiedzę naukową i artystyczną pasję.

4. Inspiruje się ruchem… zwierząt

Eric podkreśla, że człowiek może uczyć się efektywności ruchu od zwierząt – ich płynność, naturalna postawa, uważność i brak zbędnego napięcia są często lepszym wzorem niż sztywne schematy „idealnej” techniki.

5. Pierwsza książka Eric’a powstała… przy kuchennym stole

Jego pierwsze książki powstawały dosłownie „na kolanie”, w wolnych chwilach między zajęciami tanecznymi. Dziś jego publikacje są tłumaczone na niemiecki, włoski, hiszpański, polski, francuski, czeski, chiński i koreański. To ogromne osiągnięcie w świecie profesjonalnego ruchu.

6. Gdzie nauczał?

Franklin prowadził zajęcia i szkolenia w najbardziej prestiżowych placówkach na świecie. Royal Ballet School i Royal Danish Ballet – to tylko niektóre z elitarnych instytucji, które zaprosiły go do współpracy.
To mówi samo za siebie – jego metoda to nie moda. To sprawdzony system, uznany i wykorzystywany przez najlepszych.

7. Moje ulubione książki Erica

Oto moje ulubione tytuły, do których wracam najczęściej:
✨ Dynamic Alignment Through Imagery
✨ Pelvic Power: Mind/Body Exercises for Strength, Flexibility, Posture, and Balance
✨ Relax Your Neck – Liberate Your Shoulders
✨ Conditioning for Dance

W czasach, gdy coraz więcej mówi się o wpływie psychiki na ciało i odwrotnie, Franklin Method jest mostem łączącym te dwa światy. To nie tylko narzędzie dla specjalistów – to sposób, by na nowo zaprzyjaźnić się ze swoim ciałem, zrozumieć je i traktować z szacunkiem.

Jeśli jesteś nauczycielem pilatesu, jogi, fizjoterapeutą, tancerzem lub po prostu osobą, która szuka głębszego zrozumienia swojego ciała – poznanie tej metody może być dla Ciebie przełomem.

Dlatego serdecznie zapraszam Cię na event 10-12.05.2025 – zapisy, jeszcze otwarte !

Dlaczego stawianie granic w pracy to Twoja superpower?

Czy wiesz, że jako trenerka pilatesu jesteś trochę jak superbohaterka? Dajesz ludziom siłę, energię, motywację i wsparcie. Ale nawet superbohaterowie mają swoje limity. I Ty też je masz. Dlatego dziś chcę Ci powiedzieć coś ważnego: stawianie granic w pracy to nie jest oznaka słabości – to Twoja superpower!

Praca to nie maraton – przerwy są koniecznością!

Praca trenera pilatesu to nie tylko fizyczne prowadzenie zajęć. To także emocjonalne zaangażowanie, słuchanie, motywowanie i bycie obecnym dla innych. Każde zajęcia to dawanie cząstki siebie – swojej energii, uwagi, empatii. A energia, jak bateria, ma swoje limity. Jeśli nie będziesz jej regularnie ładować, po prostu się wyczerpie. Pracując non-stop, ryzykujesz wypalenie zawodowe, które odbije się nie tylko na Tobie, ale także na Twoich klientach. Pamiętaj: jesteś ważna. Twoje zdrowie, samopoczucie i energia są kluczowe, abyś mogła dalej inspirować innych. Nie musisz być dostępna 24/7. Nie musisz przyjmować każdego klienta, który się zgłosi. Nie musisz pracować do późna, aby udowodnić swoją wartość. Twoja wartość jest niezaprzeczalna – ale aby ją zachować, musisz dbać o siebie. Dlatego warto wyznaczyć sobie jasne granice: maksymalnie 6-8 godzin pracy dziennie i konieczne przerwy między zajęciami. Twój organizm, Twój umysł – one też potrzebują oddechu.

Praca z ludźmi to nie tylko ruch – to emocje, energia i zaangażowanie

Urlop to czas, który należy Ci się tak samo jak każdemu innemu. To nie jest moment na planowanie kolejnych zajęć, wymyślanie nowych ćwiczeń czy odpowiadanie na maile. Urlop ma być czasem odpoczynku – prawdziwego, głębokiego, bez myślenia o pracy. Tylko w ten sposób możesz naładować baterie, znaleźć nową inspirację i wrócić z jeszcze większą kreatywnością.

Jak odpoczywać skutecznie?

  1. Odłącz się od pracy – nie sprawdzaj maili, nie planuj zajęć, nie myśl o klientach, nie twórz strategii na social media.
  2. Zadbaj o siebie – poświęć czas na swoje pasje, rodzinę, przyjaciół, to co zawsze chciałeś zrobić a nie miałeś na to czasu.
  3. Pozwól sobie na lenistwo – czasem najlepszym odpoczynkiem jest po prostu nicnierobienie. Netflix, łóżko i oglądanie seriali. Albo odpoczynek nad basenem i opalanko.
  4. Zrób coś, co Cię inspiruje – przeczytaj książkę, obejrzyj film, wybierz się na spacer w naturze, namaluj obraz, zrób co Ci w duszy gra.
  5. Nie czuj się winna – odpoczynek to nie strata czasu, to inwestycja w siebie!

Dbając o siebie, dbasz o innych

Jeśli nie zadbasz o siebie, nie będziesz w stanie dbać o swoich podopiecznych. Przemęczenie i brak regeneracji to prosta droga do wypalenia zawodowego. A przecież Pilates to nie tylko metoda ćwiczeń – to filozofia harmonii ciała i umysłu. Ty także jesteś jej częścią. Kiedy jesteś wypoczęta, masz więcej energii, pomysłów i motywacji. Możesz wprowadzać nowe techniki, angażować się w rozwój, a jednocześnie cieszyć się życiem prywatnym i czasem z rodziną.

Postaw na równowagę

Granice w pracy nie oznaczają, że jesteś mniej zaangażowana. Wręcz przeciwnie – oznaczają, że dbasz o siebie i swoich klientów w mądry sposób. Planuj czas na odpoczynek, deleguj obowiązki, nie bój się powiedzieć „nie” dodatkowym zajęciom. Jesteś ważna. Twoje zdrowie, Twoja energia i Twoje samopoczucie mają ogromne znaczenie.

A teraz… zamknij oczy, weź głęboki oddech i zastanów się: kiedy ostatnio naprawdę odpoczęłaś? Może czas to zmienić?

Między rywalizacją a wsparciem – Kobiety w biznesie pilatesowym

Biznes, zwłaszcza ten związany z pilatesem i zdrowym stylem życia, powinien być przestrzenią pełną pozytywnej energii, motywacji i wzajemnego wsparcia. Niestety, rzeczywistość bywa… inna. Kobiety w biznesie – choć silne, ambitne i pełne pasji – czasem potrafią być wobec siebie okrutne. Wbijanie szpilek, kopanie dołków, nieczyste zagrania, obgadywanie za plecami… To wszystko jest jak trucizna, która zatruwa nie tylko relacje, ale też naszą branżę.

Czy to strach przed konkurencją? Zazdrość? A może po prostu brak wiary w siebie, który każe szukać błędów u innych, zamiast pracować nad sobą? Niezależnie od przyczyny, takie zachowania są destrukcyjne. Zamiast łączyć – dzielą. Zamiast budować – niszczą. A przecież wszyscy mamy ten sam cel: pomagać ludziom czuć się lepiej w swoim ciele, dbać o ich zdrowie i dobre samopoczucie.

Czy naprawdę musimy walczyć ze sobą, zamiast współpracować?

A może warto spojrzeć na to inaczej?
Każda z nas ma unikalne umiejętności, doświadczenia i podejście do klientów. To, co robisz Ty, nie jest tym samym, co robi ktoś inny. Twoja energia, styl prowadzenia zajęć, a nawet sposób komunikacji z klientami są wyjątkowe. Dlatego zamiast widzieć w innych zagrożenie, spróbuj dostrzec w nich potencjalnych partnerów. Może to właśnie współpraca z inną instruktorką pilatesu pozwoli Wam zorganizować wspólne warsztaty, które przyciągną więcej osób? Albo wymiana doświadczeń pomoże Wam obu rozwijać się szybciej?

Ale jest też druga strona medalu.
Wśród kobiet w biznesie pilatesowym można znaleźć prawdziwe perły. Kobiety, które zamiast rywalizować – wspierają. Zamiast krytykować – inspirują. To osoby, które rozumieją, że sukces jednej z nas nie oznacza porażki dla innych. Wręcz przeciwnie – im więcej kobiet osiąga sukcesy, tym bardziej nasza branża zyskuje na wartości. Takie osoby są jak drogowskazy – pokazują, że można działać z klasą, szacunkiem i empatią.

Jak radzić sobie z negatywnymi opiniami?
Przede wszystkim – nie bierz ich do siebie. Negatywne komentarze, plotki czy złośliwości to często przejaw czyjejś zazdrości lub frustracji. Niech te słowa nie ranią, ale motywują. Niech przypominają Ci, że idziesz w dobrym kierunku, skoro ktoś czuje potrzebę, by Cię krytykować. Każda taka opinia to dowód na to, że robisz coś ważnego i wartościowego.

Trzymaj się tych, którzy Cię wspierają.
W biznesie pilatesowym, tak jak w życiu, najważniejsze są relacje. Otaczaj się ludźmi, którzy wierzą w Ciebie, którzy Cię inspirują i którzy są gotowi pomóc, gdy tego potrzebujesz. To właśnie te osoby sprawiają, że warto iść do przodu, nawet gdy na drodze pojawiają się przeszkody.

Podsumowując:
Tak, kobiety w biznesie potrafią być okrutne. Ale potrafią też być niesamowicie wspierające, inspirujące i pełne siły. Wybieraj mądrze, z kim chcesz budować swoje relacje. I pamiętaj – każda negatywna opinia to tylko kolejny krok do Twojego sukcesu. Nie pozwól, by Cię zatrzymała. Idź dalej, wyżej, mocniej. Bo zasługujesz na to, by być tam, gdzie chcesz.

A Ty? Jakie masz doświadczenia w biznesie pilatesowym? Podziel się swoją historią w komentarzu – może właśnie teraz zainspirujesz kogoś, kto potrzebuje wsparcia. 💪✨

Blue Monday? A może blue Week?

Nie ma co ukrywać – życie potrafi dać nam w kość. Blue Monday, nazywany najbardziej depresyjnym dniem w roku, to tylko symbol. Prawdziwe wyzwanie polega na tym, że czasem ten jeden dzień zamienia się w Blue Week, a nawet Blue Month. Zdarza się, że gorsze chwile się przedłużają, a my zaczynamy czuć, że nie mamy na nic siły. To, co widzimy w internecie – piękne zdjęcia, uśmiechy i idealne życie – nie zawsze odzwierciedla prawdę. Często to tylko fasada, za którą kryją się trudne emocje, niewidoczne zmagania i potrzeba wsparcia.

Dbaj o swoje zdrowie psychiczne

Przyznaję, nie zawsze byłam dobra w proszeniu o pomoc. Zawsze myślałam, że wszystko załatwię sama, bo przecież „ja najlepiej wiem, jak sobie pomóc”. Ale z czasem zrozumiałam, że to tylko iluzja. Przyjęcie wsparcia wcale nie oznacza słabości. Wręcz przeciwnie – to dowód odwagi i mądrości.

Jeżeli czujesz, że coś nie jest w porządku, proszę Cię, nie czekaj. Nie licz, że problem sam się rozwiąże. Dookoła nas jest tyle dobrych ludzi – trzeba tylko dać im szansę. Terapia, rozmowa z bliskim przyjacielem, czasem nawet drobny gest czy mała zmiana w codzienności potrafią przynieść ogromną ulgę.

Dobro wraca

Mimo trudnych chwil wciąż wierzę, że dobro wraca. I wiem, że nawet w najciemniejszych dniach można znaleźć drobne iskry nadziei. Rozejrzyj się – świat jest pełen ludzi i chwil, które mogą dać Ci wsparcie. Zasługujesz na to, by czuć się dobrze, by znaleźć swój spokój i wewnętrzną równowagę.

Każdy dzień to szansa, by zadbać o siebie i poczuć się lepiej. A kto wie? Może nawet ten Blue Monday stanie się początkiem czegoś pięknego.

Co gdyby Józek Pilates urodził się w XXI wieku?

Wyobraź sobie świat, w którym Joseph Pilates nie jest postacią z historii, a współczesnym wizjonerem. Człowiekiem, który urodził się w erze smartfonów, aplikacji i mediów społecznościowych. Jak wyglądałaby jego metoda? Jaką rolę odegrałby w obecnym świecie?

  • Józek jako gwiazda mediów społecznościowych – Czy Joseph Pilates miałby konto na Instagramie? Oczywiście! Wyobrażam sobie to tak: minimalistyczne kadry reformerów w idealnie oświetlonych studiach, hashtagi w stylu #ControlYourBody. Jeden dzień o tym jak ważny jest oddech, drugi – krótki tutorial „jak rozruszać kręgosłup w 5 minut”. A TikTok? Joseph z pewnością łamałby tam algorytmy! Do tego całe mnóstwo współprac. O tak zdecydowanie tak to widzę.
  • Reformer przyszłości – Jestem pewna, że w XXI wieku Joseph Pilates z pewnością połączyłby swoją kreatywność z technologią. Reformery z wbudowanymi czujnikami ruchu? Aplikacje śledzące Twoje postępy i dające wskazówki. Założę się, że nie zaprzestałby na podstawowych możliwościach. Może Joseph zorganizowałby pierwsze na świecie wirtualne studio Pilatesa. Oj miałby całe mnóstwo możliwości. Z jego umiejętnościami to by była kwestia czasu.
  • Joseph jako filozof zdrowego życia – Założę się, że Józek byłby kimś więcej niż tylko trenerem. Byłby głosem rozsądku, który przypomina, że zatrzymanie się i wsłuchanie w siebie to klucz do zdrowia. Dla niego ciało i umysł były nierozerwalnie połączone, a ruch miał być środkiem do osiągnięcia harmonii. W dzisiejszym świecie – pełnym stresu, braku czasu i chaosu. Myślę, że byłoby kimś w stylu mówcy motywacyjnego, terapeuty.
  • Pilates wszędzie dla każdego – Jedno jest pewne. Joseph miałby nieograniczone możliwości dotarcia do ludzi. W XXI wieku jego metoda mogłaby stać się globalnym ruchem. Od korporacyjnych biur gdzie ćwiczenia na kręgosłup byłyby częścią każdego dnia pracy. Po szkoły, gdzie dzieci od najmłodszych lat uczyłyby się dbać o swoje ciało i oddech.
  • Czego nas uczy Joseph – niezależnie od epoki – Czy Joseph byłby dumny widząc jak jego metoda rozwija się na całym świecie? Myślę, że tak. Ale pewnie przypomniałby nam, że to nie o ilość studiów czy followersów chodzi. Tylko o jakość ruchu, o połączenie oddechu z ciałem i umysłem.

Więc dziś, w dniu jego urodzin zróbmy coś prostego. Poświęćmy chwilę na świadomy ruch .To najlepszy sposób, żeby podziękować Josephowi za wszystko co nam dał. I pamiętajmy, że Pilates to nie tylko metoda. To sposób na życie ❤