Za co cenię pilates?

Dla jednych to filozofia, dla innych system ćwiczeń, dla jeszcze innych świetna forma aktywności fizycznej. Można to traktować jako główny sport, sport dodatkowy czy też rehabilitację. Podejście do pilatesu jest tak różne jak jego rodzaje nauczane na całym świecie.

Prawda jest taka, że odłamów pilatesu jest wyjątkowo dużo. I każdy jest ten prawdziwy, autentyczny, zgodny z założeniami samego dziadka Pilatesa. Mam wrażenie, że po części to od kogo uczy się trener, skutkuje w efekcie jego podejściem do tej formy ruchu.

Są tacy, którzy sztywno trzymają się zasad wymyślonych jakiś czas temu. Nie wprowadzają zmian czy modyfikacji, a kolejność ćwiczeń jest taka sama jak opracował to dziadek Pilates. W większości przypadków trening u nich jest trudny, bardziej siłowy również ze względu na sprzęt, który ma mało możliwości modyfikacji (takich jak na przykład ustawienia podpięcia sprężyn czy oporu sprężyn).

Ja jestem zwolenniczką zmian. Mimo, że szczerze nienawidziłam (i wciąż nie rozumiem zachwytu) tak zwanego UGULa, czyli Uniwersalnego Gabinetu Usprawniania Leczniczego, moje studia jednak mnie czegoś nauczyły. 

Kinezyterapia (terapia ruchem) ma na celu poprawę zdrowia pacjent, a co za tym idzie, poprawę zakresu ruchu w stawach, zmniejszenie napięć w ciele, wyrównanie balansu mięśniowego. Poprawa zdrowia pacjenta wiąże się również z jego komfortem psychicznym. Podstawą jest wiedza anatomiczna, biomechaniczna i fizjologiczna. Do tego obserwacja i umiejętność dopasowywania ćwiczeń i zadań pod pacjenta.

Tak naprawdę wiele nauk zazębiało się ze sobą. Połączenie wiedzy anatomicznej (gdzie znajduje się jaki mięsień i za jaki ruch odpowiada) z wiedzą o ruchu ciała człowieka (trzeba wykonać taki, a nie inny ruch, by uruchomić mięśnie, na których nam zależy) skutkowało idealnym doborem ćwiczeń pod potrzeby klienta. Fitness rozwinął moją wyobraźnię pod kątem kreowania ćwiczeń, fizjoterapia natomiast wzorców ruchowych i funkcjonalności całego ciała w życiu codziennym. Gdy pojawił się pilates, wszystko ładnie pozbierało się ze sobą i ułożyło kawałki do kupy. 

Czy pilates jest schematem ćwiczeń, jedno po drugim, wykutym na blachę? Być może dla niektórych tak. Dla mnie pilates stanowi jednak coś o wiele większego. 

  1. zrozumieniem ciała człowieka – żadna inna forma aktywności z jaką się spotkałam nie ujawniała tylu niedociągnięć. Zresztą nie bez powodu mówi się, że pilates to najbardziej żenująca forma ćwiczeń 😛 Pilates nie polega na skomplikowanej choreografii i bitach w muzyce. Tu liczy się precyzja ruchu i jego kontrola. Na poziomie neurologicznym, jest to naprawdę ciężka praca. I nagle, gdy ciało pracuje w zabezpieczonych ustawieniach i z pełną kontrolą, ukazują się rzeczy, o których mało kto ma pojęcia. Nagle wdech i wydech w trakcie ruchu nabierają nowego sensu i nie dość, że pomagają, to uczą pewnych zapomnianych wzorców. Nagle praca nóg w strasach na cadillacu wygląda zupełnie inaczej niż z airplane boardem. Te same ćwiczenia można wykonać na różnym sprzęcie. To samo ciało ćwiczy, ale ruch i ustawienie ciała jest inne. Wszystko zaczyna być widać, wszystko ustawia się jednosensowną całość. Anatomia i biomechanika z książek przechodzą na ćwiczącego człowieka, zapala się lampka nad głową i bach, wszystko staje się oczywiste. 
  2. budowaniem długotrwałej świadomości – sporo lat pracowałam jako instruktor fitness. Prowadziłam różne formy zajęć, od tych bardziej tanecznych, po te wzmacniające. Byłam także uczestnikiem wielu takich zajęć. I niesamowite jest to, że  nigdy nie odczuwałam nic głębiej. Ok, bolały mięśnie, co jest normalne, byłam zmęczona, serce waliło szybciej. I na tym koniec. Nie pamiętam jak wychodziłam z sali i co robiłam później. Po pilatesie wychodzę i pamiętam. Moje ciało się trzyma, jestem wyprostowana i wyciągnięta. Łapię się na tym nie tylko tuż po, ale drugiego i trzeciego dnia. Ile klientek opowiadało mi, że widząc swoje odbicie w lustrze lub witrynie sklepowej, poprawiały postawę ciała na tę lepszą. I nie miały z tym żadnych problemów, to się działo samo z siebie. 
  3. obserwacja zmian – czy wiesz, że to jak najbardziej jest możliwe, by zmiany widzieć już po jednym treningu? Pilates nie jest formą aktywności, gdzie spala się tkankę tłuszczową, czy buduje masę mięśniową. Tu liczy się wydłużenie i jak najbardziej prostowanie ciała w górę. Dobrze dobrane ćwiczenia, dopasowane pod potrzeby klienta, jak i jego postawę i ruchy, potrafią naprawdę zdziałać cuda. I ta obserwacja zmian w ciele klienta jest niesamowicie budująca. Dla klienta, który szybko odczuwa i zauważa różnice w ustawieniu swojego ciała. Dla nauczyciela, który otrzymuje informację, że zrobił wszystko co należało.
  4. płynność i precyzja ruchu – typową pedantką nigdy nie byłam, aczkolwiek denerwowały mnie np wystające nitki z ubrań. Jednak obserwując ciało człowieka w ruchu, patrzyłam właśnie na płynność, precyzję i elastyczność. Może to jakieś spaczenie po nauce baletu w szkole podstawowej. Na pewno jest to coś czego poszukuję i oczekuję w balecie, dlatego też tak bardzo go lubię. Pilates lubi precyzję. Jest taki czepialski i nieznośny jeśli chodzi o pewne ustawienia. Jedni się będą upierać, że przez to jest niefunkcjonalny, gdyż nie pracuje trójpłaszczyznowo. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Precyzja ruchu wspaniale aktywuje mięśnie głębokie, podczas gdy płynność to piękny balans napięcia mięśni w całym ciele. Praca pomiędzy siłą i elastycznością. Stabilizacją a mobilizacją. Agonistami i antagonistami. 
  5. podstawy są cholernie trudne – umiesz robić teasery? Boomerangi? Różne dziwne cyrkowe pozycje na Cadillacu? To wspaniała wiadomość. Jednak pracują tu głównie mięśnie globalne. Aby jak najbardziej uruchomić i przypomnieć sobie istnienie mięśni lokalnych, należy wrócić do podstaw i jak najbardziej prostych ruchów ukierunkowanych na stabilną miednicę. Okazuje się, że to one stanowią problem. Gdy mięsie lokalne pracują, ciało jest w swojej najlepszej możliwej postawie. Rośnie świadomość, pojawia się kontrola ruchu. Powrót do podstaw, ruchy w małym zakresie, minimalne napięcia, mega kontrola, och kurczę, jakie to potrafi być trudne i wymagające. 

Dla mnie pilates jest niesamowitą formą pracy z ciałem, która w znaczy sposób pokrywa mi się z wiedzą fizjoterapeutyczną. Łączę przyjemne z pożytecznym i mam olbrzymią satysfakcję, gdy otrzymuję informacje zwrotne jak bardzo komuś pomogłam. Dla mnie osobiście nie ma znaczenia czy pracuję na sprzęcie klasycznym czy nowoczesnym, czy znam order na macie i na reformerze, czy jestem w stanie wykonać z setki teasera. Dla mnie ważne jest to, by stosując się do zasad aktywacji mięśni głębokich, stworzyć trening, który poprawia postawę ciała, daje poczucie komfortu (szczególnie w miejscach dyskomfortu), wzmacnia, mobilizuje i stabilizuje całe ciało. Czy pilates mi to da? A i owszem, szczególnie z wykorzystaniem modyfikacji i dodatkowych propsów.

Opublikowane przez magdapilates

instruktor i trener personalny Pilates, miłośniczka ćwiczeń Pilates i zdrowego aktywnego trybu życia

Dodaj komentarz