Zapewne zastanawia Cię ten dziwny tytuł wpisu. Więcej klientów? Więcej zasięgów na Social Media? Więcej zarobków w stosunku do zeszłego roku?
Tu jednak Cię rozczaruję, bowiem nic z tych rzeczy. O co zatem mi chodzi?
Na porządku dziennym mamy sprawdzanie swojej wagi. Ale… jak często się mierzymy? I to nie obwody ciała, a wzrost. Zapewne mega rzadko. Na jakiś wizytach kontrolnych u lekarza rodzinnego. Może u dietetyczki? Mierzy się dzieci i rysuje kreseczki na framugach drzwi. Ja byłam mierzona kilka lat temu, właśnie na wizycie kontrolnej. Oraz niedawno, ze dwa miesiące temu. I jakiż był mój wielki szok, gdy pielęgniarka powiedziała, że mam 160,5 cm. Zrobiłam oczy jak 5 złotych i kazałam jej sprawdzić od początku, jeszcze raz. No 160,5 i nic mniej. Szok polegał na tym, że ja mam 158 cm. Od lat. Niezmiennie.
Jak doszło do tego, że urosłam o 2,5 cm?
Od stycznia tego roku ćwiczę (staram się regularnie) z moimi nauczycielkami, 2 razy w tygodniu. Pomyślisz „phi, 2 razy w tygodniu, żart jakiś. Strasznie mało i strasznie krótko”. Jednak dla mnie jest to naprawdę sukces. Dwie pełne godziny treningu skoncentrowanego w 100% na potrzebach mojego ciała. W tych treningach największa uwaga jest skupiana na mobilizacji przejścia piersiowo-lędźwiowego, przywrócenia równoległego ustawienia klatki względem miednicy, rozruszaniu miednicy i oddechu. Typowa Grażyna ze mnie.

Jakie widzę efekty?
Przede wszystkim oddycham głęboko, uruchamiając całą przeponę i pozwalając ruszać się klatce we wszystkie kierunki. Po drugie, wreszcie udało mi się tak zmobilizować kręgosłup, że jestem w stanie płynnie oderwać i płynnie odłożyć plecy.
Należy tu zaznaczyć, że jestem po cesarskim cięciu, usunięciu wyrostka i plastyce brzucha. Moje mięśnie brzucha sporo przeżyły, a blizny wcale nie sprzyjają mobilizacjom. Po trzecie – sama się koryguję. To co wkładam do głowy klientom, by uczyli się przyjmować jak najlepszą dla nich w danym momencie, pozycję ciała. Jak najczęściej oczywiście. I ja osiągnęłam tu sukces. Gdy tylko bolą mnie plecy, a bolą bardzo często (jestem w końcu Grażyną po 2 wypadkach komunikacyjnych, dyslokacji barku i w ciągłym stresie), wiem jaką muszę przyjąć pozycję, by zdjąć obciążenie z dolnego odcinka piersiowego, odcinka lędźwiowego i krzyża. Oprócz tego wiem jak się wyprostować, gdzie mieć głowę, a gdzie ramiona.
Pracuję na to od 10 miesięcy. Łapię się na tym, że to robię. Że zwracam sobie samej uwagę. I proszę bardzo, efekty widoczne. 2,5 centymetra więcej.
Jakie są moje ulubione ćwiczenia wydłużające i poprawiające postawę ciała?
Reformer:
1. Semi circle
2. Bridging
3. Long spine
4. Pulling straps
5. Kneeling arms back and front
6. Short and Long stretch
7. Knee stretches
Trapeze table:
1. Roll up
2. Pelvic curl + push thru
3. Carola’s breathing
4. Feet in straps
5. Magician
6. Spread eagle
7. Arms standing front and back
Chair:
1. Hamstring 2
2. Standing leg pumps
3. Lunges
4. Swan
I na koniec syrenki, na każdym sprzęcie.
Jaki jest morał z tego wpisu? Regularne ćwiczenia popłacają. Nie tylko nie bolą
