Moja droga przez ‚mękę’

Czy edukację można nazwać męką? Czasami zdecydowanie tak. W dzisiejszym wpisie chcę Wam opowiedzieć co do tej pory osiągnęłam i czego się nauczyłam.

1. Wyedukowany dom

Jestem bardzo ambitna. Typowy strzelec. Uwielbiam wyznaczać sobie cele i do nich dążyć. A nawet lepiej. Uwielbiam wyznaczać sobie ambitne cele i do nich intensywnie dążyć.

„Mierzy bardzo wysoko, pewna ręka pewno oko” (to napis z kubka, który dostałam na mikołajki jeszcze w szkole podstawowej. Chyba musiał do mnie trafić, skoro pamiętam go do dziś).

Wszystkim obwiniam moich rodziców 😉 Tak to jest i tak się właśnie dzieje, że człowiek ma spotęgowaną potrzebę ciągłego kształcenia, gdy został wychowany przez dwóch profesorów. Tak, właśnie tak. Profesorów naukowców. Ludzi, którzy zostawiali swoje dziecko u babć, by jechać na konferencję i którzy spali w laboratorium, by pilnować doświadczeń.

Kiedyś jeszcze, na studiach, miałam ambicje by być jak oni. W gruncie rzeczy, jak na tamte czasy, dość wcześnie dostali profesurę. Autorzy książek, niezliczonej ilości artykuł naukowych, ciągle na konferencjach, zjazdach i wyjazdach. W cholerę inteligentni. Tak naprawdę to dla nich się uczyłam. Czasem nawet bardziej dla ich ambicji niż swoich. Ale teraz po latach mogę śmiało powiedzieć, że jestem im za to naprawdę wdzięczna. Choć czasem moje ambicje ich przerażają i sami mnie hamują 😉

img_2274
Suplement do dyplomu, największy u mnie roku, bo liczy aż 8 stron

2. Fitness za młodu

Zupełnie przypadkiem, mając lat 16 i będąc uczennicą liceum, trafiłam na szkolenie fitness. Koleżanka mnie namówiła. I tak oto zaczęła się moja życiowa pasja.

Zaczęłam jeździć na szkolenia, warsztaty i konwencje. To było coś!

Pierwszą rozgrzewkę i zakończenie zajęć grupowych poprowadziłam w 3 klasie liceum. Gdy poszłam na studia, już zaczęłam pracować. Jak dziś pamiętam wakacje między maturą a studiami, gdzie moi znajomi ciągle gdzieś wyjeżdżali, a ja dzielnie zdobywałam doświadczenie w pracy instruktora fitness. I faktycznie to lubiłam.

3. No to Pilates

Na studiach zaczęła się fascynacja Pilates. Powoli odchodziłam od form typowego fitnessu i coraz bardziej kierowałam się na zajęcia prozdrowotne i bardziej świadome. I znów, podczas gdy po zajęciach na uczelni wszyscy wracali do domów, szli na zakupy, do kawiarni czy na imprezę, ja dzień w dzień pracowałam. Ale dzięki temu miałam pieniądze na własne duperele. I nie musiałam o wszystko prosić rodziców.

Na pewno to wszystko nauczyło mnie oszczędzania, szanowania swojej pracy i generalnie chęci do pracy. Gdy inni, po zdaniu egzaminu magisterskiego, borykali się ze znalezieniem pracy, nawet przez rok, ja tę sprawę miałam już załatwioną.

Przez 5 lat studiów ciągle zdobywałam potrzebną mi wiedzę, cały czas się uczyłam, poznawałam nowe miejsca i nowych ludzi, zdobywałam kontakty. Byłam w ciągłym ruchu  i rozwoju. Nie zatrzymywałam się nawet na chwilę.

To wszystko zaskutkowało dostaniem dotacji i otwarciem własnej firmy. Pamiętam jak na 5 roku siedziałam na wykładach i przeglądałam projekty aranżacji wnętrza, którego właśnie stałam się właścicielem z tytułu najmu. Musiałam pogodzić uczenie się do egzaminów, pisanie pracy magisterskiej, ciągłe branie udziału w konferencjach naukowych z planowaniem nazwy firmy, loga, grafiku zajęć, cenniku itd.

A, zapomniałabym, i jeszcze dodatkowo starałam się o miejsce na studiach doktoranckich. Miejsce dostałam, ale po 10 miesiącach zrezygnowałam, nie da się robić dwóch rzeczy dobrze i w pełni im się poświęcić.

img_2272
Mój indeks doktoranta

4. Szkolę się u najlepszych

Przyszedł taki moment, gdzie zaczęłam myśleć, że może lepiej będzie wyjechać za granicę i tam robić to co robię. Nie pamiętam, czy to właśnie był główny powód, dla którego zdecydowałam się uczyć w jednej z największych szkół Pilates na świecie. A może po części chodziło o prestiż? A może podświadomie szukałam czegoś więcej?

Przez Facebooka odezwała się do mnie dziewczyna z Brna, która zobaczyła moje ogłoszenie o kursach w pobliżu Polski. Tak zaczęła się przygoda z Czechami.

img_1474
Moja zagraniczna ściana chwały

Na pierwszy ich kurs pojechałam w kwietniu 2011. Myślałam, że wyjdę z siebie by zdobyć sumę, którą wydałam na to szkolenie. Ale udało się. Wyjechałam na prawie 2 tygodnie. Pierwszy taki wyjazd, nowe doświadczenia. Kurs trwał 4 dni, 3 dni przerwy i kolejne 4 dni. Początki były koszmarne. Wszystko było tak inne niż do tej pory mnie uczono. Nie mogłam się z tym pogodzić. Serio. W międzyczasie trwania szkolenia wychodziłam do WC się wypłakać, tak bardzo ciężko mi było.

Ale dałam radę! Mija 5 rok mojego jeżdżenia i daję radę cały czas!

5. Wciąż mi mało

Mogłabym pochłaniać wiedzę tonami. Zawsze się zastanawiałam czemu nikt jeszcze nie wymyślił szczepionek wiedzy? Jeden zastrzyk i wszystko w głowie. To by było dopiero coś!

Oczywiście, są czasami momenty, gdy mi się nie chce. Gdy popadam w rutynę i robię w kółko to samo. Gdy nie mogę patrzeć na Pilates. Ale na szczęście, to bardzo szybko mija.

Swoją wiedzę zdobywam za pomocą:

  • szkoleń oczywiście
  • warsztatów
  • konwencji
  • książek
  • artykułów
  • publikacji
  • rozmów z innymi instruktorami

Najszczęśliwsza to bym była, gdyby pieniądze rosły na drzewach, a ja bym je zbierała jak jabłka by opłacać swoją edukację 😉

6. Co zrobię jak osiągnę swój cel?

Moim pierwszym celem było zdani egzaminu na „fully certified pilates instructor” czyli inaczej na master instruktora pilates. W grudniu tego roku kończę proces edukacji (mata, reformer, beczka, krzesło, cadillac, schorzenia) i do czerwca przyszłego roku muszę zdać test.

5 lat, które zajęło mi zdobywanie tej wiedzy, minęło jak biczem strzelił. Pstryknęłam palcami i już, z 2011 jesteśmy w 2016.

Co więc zrobię, gdy osiągnę swój cel? Wyznaczę sobie kolejny 😉 A już kilka pomysłów mam.

Na pewno nieprzerwanie będę się uczyła. Jest jeszcze tyle wiedzy do zdobycia. A ja wciąż wiem, że nic nie wiem 😀

Opublikowane przez magdapilates

instruktor i trener personalny Pilates, miłośniczka ćwiczeń Pilates i zdrowego aktywnego trybu życia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: