Combo Chair VS Wunda Chair

Dziś odbędzie się pojedynek na krzesła ;p Brzmi ciekawie? Przyznajcie jakie było wasze pierwsze skojarzenie? Czyżby weselne zawody, kto pierwszy usiądzie na krześle? 😛 No, ale nie o tym dziś będzie (choć rozważę taką zabawę z wykorzystaniem pilatesowych krzeseł jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na ślub i wesele). Ponieważ jestem świeżo po szkoleniu „Pilates w wadach postawy i schorzeniach kręgosłupa na dużym sprzęcie”,a szkolenia te odbywam poza moim studiem, przeszło mi przez myśl, że może są wśród Was osoby zastanawiające się nad skompletowaniem swojego własnego pilatesowego zakątka. Ale najpierw wolałyby się rozeznać w dostępnym na rynku sprzęcie.

Sprzętu na rynku jest co niemiara. Nie dość, że dostępne są sprzęty większości znanych na całym świecie firm, to jeszcze różne modele tej samej rzeczy. Bywałam w różnych miejscach w Polsce i poza nią, dzięki czemu miałam możliwość oglądania i testowania różnych sprzętów.

Od razu zaznaczę, że moje pilatesowe studio jest od góry do dołu wyposażone w sprzęt od firmy Balancedbodypolska. Firmy, do której mam bardzo duże zaufanie jeżeli chodzi o jakość i praktyczność sprzętów. Dlatego też opisywane przeze mnie sprzęty pochodzą właśnie od nich.

Od razu też powiem na jaki model krzesła ja się zdecydowałam. W moim przypadku wybór padł na Combo Chair.

Dlaczego wybrałam Combo Chair?

Każdy kto mnie i zna i mnie czyta wie, że pracuję terapeutycznie, łącząc moją wiedzę fizjoterapeutyczną z pilatesową. Dlatego też poszukuję sprzętów, w których modyfikacje są możliwe na milion sposobów. Choć nie ukrywam, że czasem sam duży sprzęt mi nie wystarcza i dodaję do niego jeszcze małe przybory, jak taśmy, wałki, Magic Circle czy małe piłeczki, robiąc z treningu niezły cyrk 😛 Combo Chair ma możliwość zmian ustawień i dopasowywania ich pod potrzeby klienta. Zatem idealnie dla mnie, ale zaraz zrozumiesz dlaczego.

Pamiętajcie, że wybór musi być podyktowany waszymi oczekiwaniami.

No dobrze możemy chyba już przejść do porównania

WUNDA CHAIR vs COMBO CHAIR

Wygląd

Podnóżek

Rama

Uchwyty

Sprężyny

Kontynuując kwestię mojego wyboru krzesła. Dlaczego Combo Chair?

  1. Uchwyty – dają możliwość wykonywania ćwiczeń w zawieszeniu na nich jak izolacja łopatek czy tricepsy stojąc, ale przede wszystkim są świetną pomocą przy wchodzeniu na krzesło czy staniu przy krześle dla osób mających problem z równowagą. Klienta z niestabilnym kolanem najpierw ustawiam przy krześle w asyście uchwytów, by czuł się bardziej pewnie i stabilnie.
  2. Cztery sprężyny o dwóch rodzajach oporu. Ostatnio John Garey powiedział, że zmienianie sprężyn pozwala zmienić ciało. Wychodzenie ze standardowych ich ustawień to bodziec dla układu nerwowego. Klasyczne dwie mocne sprężyny to dla klientów z problemami zdrowotnymi zdecydowanie za dużo. Poza tym, czasami potrzebna jest siła, a czasem jej brak na rzecz stabilizacji. Wtedy przydają się lekkie sprężyny. Np ćwiczenie Pike/Elephant/Pull up (wszystkie 3 nazwy dotyczą tego samego ruchu) wykonywane na dwóch mocnych sprężynach jest o wiele łatwiejsze (sprężyny pomagają w ruchu), niż z jedną słabą (pedał nie unosi się za pomocą sprężyn, a siłą brzucha) i w ten sposób można dawać wyzwanie dla mięśni brzucha.
  3. Rozdzielny pedał – o tak! Wiwat dla ćwiczeń naprzemiennych, asymetrycznych. Jak ja uwielbiam rotacje w leżeniu przodem z dłońmi na pedale, footwork naprzemianstronny czy przejście z planka do gwiazdy. Tego nie da się wykonać na łączonym pedale. Nie i już.

Podsumowując: jeśli pracujesz terapeutycznie bierz Combo. Zaufaj mi, to najlepsze rozwiązanie.

Uważam, że obydwa krzesła spełniają wspaniale swoje funkcje. To kwestia tego czego potrzebujesz staje się kluczowa w wyborze 🙂 Mam nadzieję, że sporządzone przeze mnie zestawienie ułatwi Ci wybór.

Czy trener pilates może mieć depresję?

Od 4 dni spędzam czas w przepięknych urlopowych okolicznościach. Relaksuję się, odpoczywam, zbieram siły. Regeneracja jest dla mnie mega ważna! Szczególnie ta psychiczna. A taki wyjazd rewelacyjnie wpływa na nia wpływa. Dlaczego o tym mówię? Bo dziś chcę poruszyć niezwykle ważną kwestię, o której rzadko się mówi. Jednak jest to sytuacja, z którą zmaga się wielu trenerów pilates.

Absolutnie nie zawaham się stwierdzić, że kocham swoją pracę i to jest właśnie to, co daje mi satysfakcję w życiu. Trafiło mi się, że robię to co lubię i lubię to co robię. Jednak każda praca, nawet ta z powołania, ma swoje ciemne strony. Wydaje mi się, że w szczególności tyczy się to zawodów związanych z pracą z ludźmi.

Dlaczego? Dlatego, że w takiej pracy bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie, a w efekcie i jakość naszej pracy, mają osoby, z którymi pracujemy. W przypadku pracy trenera są to klienci. I mogą mieć oni zarówno pozytywny, motywujący, jak i negatywny, demotywujący wpływ na nasze samopoczucie czy jakość pracy.

Z pozoru praca trenera pilates może się wydawać mega fajna. Ruch, ludzie, super otoczenie, zero stresu, człowiek w zasadzie to się nie napracuje, a i dobrze zarobi. Ile razy slyszałam, że moja praca to tak naprawdę nie praca. Że nie ma absolutnie nic wspólnego z pracą w biurze. A że jeszcze prowadzę własną działalność, biorę wolne kiedy chce, pracuję kiedy chce, zarabiam dużo. Co za bzdury. Jakie to niewyobrażalnie powierzchowne patrzenie.

Praca z człowiekiem wymaga odpowiedzialności. Bardzo często treningi są swego rodzaju psychoterapiami. Klienci często zostawiają u trenera swoje problemy, dzielą się rozterkami i różnego rodzaju przemyśleniami. Obarczają swoimi problemami zdrowotnymi. Boli tu, boli tam, nie radzę sobie, od 20 lat nie mogę się pozbierać, mam depresję. Często również klienci oczekując porady. Nie tylko pomocy, , uzdrowienia, ale i życiowej porady. Oczekują, że trener za nich zrobi robotę, z którą oni nie dali sobie rady. Ogromnie cenię sobie bliskie więzi ze swoimi klientami. Początkowo jednak nie za bardzo umiałam rozdzielać pracę od emocji i tego co od klientów słyszałam. A jednak najgorsze co możemy zrobić to zabierać czyjeś problemy ze sobą. Teraz już to wiem, ale nauczenie się tego zajęło mi kupę czasu. Myślę, że w gronie moich znajomych po fachu nie jedna z Was boryka się z tego typu kwestiami. Bardzo ciężko jest utrzymać zdrową relację na gruncie klient – trener. Ale to wynika z faktu, że przecież jesteśmy tylko ludźmi. Jednak zabieranie czyichś problemów ze sobą to krok do zafundowania sobie samemu psychoterapii.

W kwestii, o której zaraz wspomnę, sytuacja powoli u nas w kraju zaczyna się normować. Jest to bardzo powolny proces, ale zawsze jakiś. Natomiast pamiętam swoje początki, kiedy wchodziłam w realia naszego kraju z czymś takim jak pilates. Największym problemem była kwota jaką należy zapłacić za zajęcia personalne na sprzęcie. Bardzo często słychać było niezadowolenie wysokością ceny takiej usługi. No właśnie, ale czy mówi się o tym, że pilatesowy sprzęt, na którym przeprowadzane są treningi, jest drogi? Czy mówi się o tym, że wykwalifikowanie się na trenera pilates jest drogie? Biorąc te wszystkie aspekty pod uwagę okazuje się, że ceny za treningi wcale nie są zbyt duże. Ale słuchanie tego w koło może przyprawić o ból głowy i załamkę.

Prowadząc swoje Pilatesowe studio, w którym pracują również inni trenerzy, mogę powiedzieć, że ciężko jest również znaleźć dobrze wykwalifikowane osoby do takiej pracy. Poszukiwania czato trwają baaardzo długo i serio jest to frustrujące. Mam jednak nadzieję, że pilatesowy świat zacznie się tu coraz prężniej rozwijać! Co da nam wieksze możliwości.

Oczywiście możemy się licytować, w którym zawodzie jest ciężej, trudniej psychicznie. Ale nie o to mi chodziło pisząc ten wpis. Chcę zwrócić uwagę na fakt, że trener to nie zawód gdzie jest wszystko kolorowe i bezproblemowe. Spoczywa na nas duża odpowiedzialność, z którą nie każdy radzi sobie gładko i pięknie. Nie bójmy się powiedzieć, że jest z nami gorzej, że przechodzimy kryzys. Nie bójmy się zadzwonić do koleżanki po fachu po poradę i wsparcie. Nie bójmy się pójść na psychoterapię czy do psychiatry. Mnie od totalnego wariactwa dwa razy uratowały koleżanki po fachu. Raz gdy byłam na etapie zamykania dużego studio, a raz gdy pracowałam po 13 godzin dziennie. I nie boję się powiedzieć, że wylądowałam u psychiatry poszukując pomocy. Jesteśmy tylko ludźmi, którzy dźwigają brzemię pomagania innym i radzenia sobie z ich bólem. To cholernie ciężka sprawa.

Dlaczego mata jest taka trudna?

Pytanie, które samo sugeruje odpowiedź. Przypadek czy celowe działanie? 😀

Jak wiecie nie ma przypadków! Pytanie sugeruje odpowiedź, która jest jak najbardziej prawidłowa. Dla osób, które z pilatesem dopiero zaczynają swoją przygodę, bądź takową przygodę zacząć chcą, może się to wydawać delikatnie mówiąc dziwne i nieprawdziwe 😀

Przyjęło się w Polsce tak, że pilates zaczyna się od maty. Kiedy zrobiłam swój pierwszy kurs, w 2005 roku, pilates był głównie w klubach fitness. Pierwsze poważne studio, z maszynami, powstało w Warszawie. Wszędzie natomiast królował pilates na macie. Szkoleń było bardzo mało i też obejmowały samą matę. Plus jej wszystkie wariacje: z wałkami, kółkami, taśmami, bosu, dużymi piłkami, małymi piłkami. Choć głównie matę, dostępność sprzętu zależna była od wyposażenia klubu fitness. Były konwencje pilatesowi, z drobnym sprzętem lub z elementami tańca. Takie czasy to były! Nie wiem kiedy pojawiło się więcej sprzętu. Kiedy otwierałam swoje pierwsze studio, w 2010 roku, ilość takich miejsc w Polsce mogłam policzyć na palcach jednej dłoni. I wszystkie z początku też bazowały na macie. Dopiero potem zaczął pojawiać się sprzęt. Szkolenia zagraniczne, gdyż w Polsce nikt nie szkolił z reformera czy cadillaca. Obecna sytuacja na rynku, gdzie mamy mnóstwo w pełni wyposażonych pilatesowych miejsc, ze świetnie wyszkolonymi nauczycielami, trwa zaledwie kilka lat. I dopiero teraz poznajemy potęgę dużego sprzętu i rozumiemy jak bardzo jest potrzebny do nauczenia się całkowitej pracy.

Każdy z matą się zdążył zaprzyjaźnić, praktycznie każdy treningi grupowe na macie prowadził. Aż wreszcie pojawiły się one, przyrządy niczym z salonu sadomaso. Reformerowe łóżko mające łatkę łóżka tortur, czy chociażby potężny Cadillac, który swoimi gabarytami mocno odstrasza od podjęcia się pilatesowego treningu na sprzęcie. Skórzane paski, linki, kółka, sprężyny, metalowe ramy, wiszące puszki… 50 twarzy Greya, a nie sala ćwiczeń… Jak błędne skojarzenia i wyobrażenia wszyscy mieli…

Trening na sprzęcie pomaga w zrozumieniu i opanowaniu prawidłowych wzorców ruchowych. Wszystko za sprawą chociażby konstrukcji sprzętu. Spójrzmy na Reformera. Ruchoma platforma Reformera pomaga w odpowiednim ruchu kończyn. Sprężyny posiadające zmienną siłę oporu działają niejednokrotnie ułatwiając wykonanie danego ćwiczenia. Zaramienniki blokują przyciąganie barków do uszu. System bloczków i linek pokazuje tor ruchu. Można pracować w zamkniętym łańcuchu kinematycznym.

Mata to niejednokrotnie ryzyko błędnego wykonania danego ćwiczenia, a co za tym idzie, nieprawidłowego napięcia mięśni. Źle wykonane ćwiczenie to brak pożądanego efektu oraz często przeciążenie niepotrzebnych części ciała. Dlaczego tak się dzieje? Gdyż na macie nic nie pomaga w wykonaniu ćwiczenia. Jest się zdanym samym na siebie, na siłę swoich mięśni, elastyczność, wytrzymałość.

Reformer czy Cadillac dają dodatkowe wsparcie i ułatwiają wykonywanie ćwiczeń osobom nie tylko o słabej kondycji, ale także osobom początkującym, czy też z problemami zdrowotnymi. Takich ułatwień nie uświadczy się w treningu na macie.

Nie bójmy się tego powiedzieć, SPRZĘT POMAGA! W czym?

  • prawidłowe ustawienie ciała
  • zaangażowanie odpowiednich mięśni
  • utrzymanie właściwej pozycji w trakcie wykonywania ruchu
  • utrzymanie stabilnych łopatek, odcinka lędźwiowego i miednicy
  • odciążenie kręgosłupa
  • wykonanie ruchu w prawidłowy sposób

Tak naprawdę najlepiej by było zaczynać naukę ćwiczeń Pilates właśnie od sprzętu. W jakiej kolejności?

  1. Cadillac – duża, nieruchoma mata. Możliwość podpięcia sprężyn w dowolnym miejscu. Różne długości i moce sprężyn.
  2. Reformer – duża, ruchoma mata. Możliwość zmiany oporu sprężyn. Zaramienniki ułatwiające ustawienie ciała.
  3. Krzesło – wysoki i wąski. Może mieć rączki ułatwiające ruch. Od dwóch do czterech sprężyn, od jednego do dwóch rodzaju oporu.
  4. Mata – nic nie pomaga…

Dla ułatwienia mojej analizy przygotowałam dla Ciebie zestawienie 3 ćwiczeń. Anolgicznie na macie, na Cadillacu i na Reformerze ( Teaser, Roll up, Swan dive).

W każdym z przypadków najtrudniej dane ćwiczenie wykonać na macie. Jeżeli chodzi o Reformer czy Cadillac działają one wspierająco. Łatwiej jest wykonać ruch w sposób prawidłowy czy wejść w pozycję nawet osobom początkującym.

  1. TEASER

2. ROLL UP

3. SWAN DIVE

Pierwsze takie szkolenie za mną

Stało się! Pierwsze szkolenie Pilates w wadach postawy i schorzeniach kręgosłupa na dużym sprzęcie za mną! Od dłuższego czasu czułam to szkolenie w kościach. Wiedziałam, że będzie niosło za sobą dużo ciekawej wiedzy, a tym samym spore grono ochotników. Wrocław przywitał mnie nie tylko przepiękną pogodą, ale jak zwykle super super nastawieniem i oczywiście studiem, do którego koniecznie musicie się wybrać! Kolejna edycja tego szkolenia już za tydzień! Także Gdynio, bądź gotowa!

Pomysł na to szkolenie wbrew pozorom nie był, aż tak spontaniczny i pod wpływem chwili. Gdy wystartowałam z tym szkoleniem w 2017 roku, miało ono właśnie formę pracy z dużym sprzętem. Lecz oczekiwania vs rzeczywistość wyglądały tak, że wtedy instruktorzy nie byli gotowi na taką formę pracy. Na rynku dominowały wtedy miejsca z zajęciami pilates na macie lub z drobnym sprzętem. Ilość studiów wyposażonych w sprzęt można było policzyć na palcach obu rąk. Może trochę przesadzam, ale fakt jest taki, że od 2 lat zmienia się dynamicznie rynek pilatesowi i bardzo dużo instruktorów pracuje już na dużym sprzęcie, a studiów w nie wyposażonych jest już bardzo dużo. W 2018 roku, dopasowując się do sytuacji na rynku, zmodyfikowałam szkolenie, na takie, które obejmowało pracę na macie z wykorzystaniem drobnego sprzętu, który był powszechnie spotykany, czy to w klubach fitness, czy w studiach pilates. Widząc teraz jaki jest boom na pilates na sprzęcie, zdecydowałam się wprowadzić rozwinięcie poprzedniego szkolenia, czyli właśnie omówienie ćwiczeń pilatesu terapeutycznego z wykorzystaniem dużego sprzętu jak reformer, cadillac czy krzesło. Każdy wie, że w dzisiejszych czasach, wady postawy to narastający problem, co powoduje duży popyt na usługi oferujące pomoc w takich przypadkach. Oczywiście jest cała masa klientów, którzy chcą ćwiczyć pilates dla poprawy wyglądu, sylwetki, lepszego poruszania się czy dla osiągów sportowych. Jednak nie ma co się oszukiwać, że minimum 75% klientów to osoby borykające się z problemami zdrowotnymi i trafiające na pilates, by poczuć się lepiej i zmniejszyć dyskomfort związany z ich dolegliwościami.

Zacznę może od kwestii przygotowań, które tym razem nie szły mi tak gładko jak zwykle. Okazało się, że program szkoleniowy będzie mocno opasły 😀 Generalnie moje skrypty mają tendencję do bycia opasłymi, ale tym razem to faktycznie trochę przegięłam… Nie wiem czemu tego nie dostrzegałam rozpisując wszystkie ćwiczenia. Wychodziło to całkowicie naturalnie. Potem miałam naturalnie tyle roboty, że nie wiedziałam w co ręce włożyć. Ale udało się! Potem przyszła ekscytacja i lekki stresik czy się ze wszystkim wyrobimy, jak to szkolenie wyjdzie. W praktycznie ostatnim momencie dwie z uczestniczek musiały odmówić udziału ze względów zdrowotnych. Miałam wewnętrzny niepokój, że nad tym szkoleniem wisi jakieś dziwne widmo. Na szczęście wszystko przeszło z pierwszym ćwiczeniem 🙂

Na moim szkoleniach z wad postawy, zarówno tym na macie, jak i tym z dużym sprzętem, najbardziej zależy mi, by uruchomić wyobraźnię instruktorów. By wiedzieli jak zmodyfikować znane im ćwiczenia pod potrzeby klientów z problemami zdrowotnymi. Czasem wystarczy położenie dłoni na głowie, czasem zmiana ustawienia nóg, a czasem inne podpięcie sprężyny. Z reguły na tych najprostszych rzeczach osiąga się efekt wow. Im więcej opcji na jedno ćwiczenie, tym większa szansa, że któraś z tych opcji będzie idealna dla klienta. Pilates terapeutyczny, a tak śmiało można go nazwać, jest kompletnie inny od pilatesu klasycznego. Wymaga zwizualizowania sobie problemu klienta, ujrzenie ruchu w trójwymiarze, jego ograniczeń, mięśni, które pracują nadmiernie lub za słabo. I dopiero wtedy skonstruowanie czegoś, co uruchomi akurat ten jeden punkt i zmieni trening o 180 stopni. Nie jest to łatwe zadanie. Nigdy tak zresztą nie twierdziłam. Jednakże satysfakcja z ‚uzdrowienia’ klienta jest najwspanialszą rzeczą pod słońcem! 😀

Każde szkolenie czy warsztat pokazuje Wam w story na instagramie. Oczywiście nie mam tam zbytnio czasu na opisywanie tego co dzieje się na takich szkoleniach krok po kroku. Dlatego chciałabym zobrazować Wam ten twórczy proces 😉

JAK WYGLĄDA TAKIE SZKOLENIE?

• Pierwszym oczywistym krokiem jest zapisanie się na takie szkolenie oraz opłacenie zaliczki.

• Gdy termin szkolenia się zbliża wymieniamy między sobą informację potwierdzającą uczestnictwo oraz miejsca, w którym takowe szkolenie się odbędzie.

• Spotykamy się w wyznaczonym na szkolenie studio.

• Otrzymujesz ode mnie skrypt (który od teraz jest do Twojego użytku. Możesz wykonywać w nim notatki, rysunki, zapisywać wszystkie przydatne informacje).

• Otrzymujesz także długopis, by było czym te notatki robić 😉

• A potem bierzemy się ostro do pracy i działamy. Omawiamy teorię, rozpracowujemy praktykę.

• W międzyczasie rozmawiamy, dzielimy się doświadczeniem, sytuacjami z naszymi klientami. To najwspanialsza część szkoleń – wymiana informacji.

• Na sam koniec otrzymujesz certyfikat, będący poświadczeniem wzięcia udziału w szkoleniu. I oczywiście jest fotka grupowa, dla pamięci 🙂

Moje szkolenia to przede wszystkim praktyka! Staram się stawiać duży nacisk na przekazywanie wiedzy właśnie w takiej formie. Myślę, że z korzyścią dla Was.

W planach mam jeszcze kilka nowych stacjonarnych szkoleń na pilatesowym sprzęcie 🙂 między innymi Pilates dla kobiet w ciąży na Reformerze i Wieży. Wierzę, ze asortyment moich będzie się powiększał wraz z Waszym zapotrzebowaniem. Jeżeli są szkolenia, które Was interesują a nie widzicie ich na mojej stronie bądź w kalendarzu szkoleń to chętnie się o takich tematach dowiem 🙂 Kto wie czy za chwilę nie pojawi się jakiś nowy pomysł w mojej głowie.

Każdemu uczestnikowi moich szkoleń dziękuję za zaufanie! Jesteście moim motorem napędowym. Do zobaczenia za tydzień w Gdyni ❤

Magia kobiecej energii ❤️

Najlepsze wyjazdy to te, które na długo pozostają w Twojej głowie. Tak, zdecydowanie takimi słowami mogę podsumować ostatni weekend. Był to czas pełen kobiecej energii, dobrej energii, budującej energii. Czas regeneracji, ale i czas wielkiej mocy. Bo kobiety mają tę moc, absolutnie! Ostatnie 3 dni tylko mnie w tym utwierdziły. To był dobry i niezwykle wartościowy czas. Wierzę, że nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla Was. Dla tych, które zaufały, że na babskim wyjeździe będzie po prostu zarąbiście 😀

Jak do tego wyjazdu doszło, nie wiem! 😀 Cała Magda… wystarczyła chwila wolnego i pomysł sam przyszedł mi do głowy. A może tak zorganizować typowo relaksacyjny wyjazd tylko dla kobiet? Czy to dobry czas? Czy my się tam nie pozabijamy?

Tych pytań mogłoby równie dobrze nie być! To był świetny czas i świetny moment. Każda z nas potrzebowała chwili oddechu, resetu i zajęcia głowy czymś zupełnie innym. To był nasz czas, tylko dla siebie. Warsztat z robienia koktajli był strzałem w 10. Nie dość, że było pysznie, to i mega zabawnie! A tego śmiechu najczęściej brakuje, gdy wchodzi proza życia. Ten śmiech też pomaga w rozluźnieniu, otwarciu się na ludzi, na to co przychodzi. Nagle okazuje się, że rozmowa przychodzi jakoś łatwiej. A wraz z rozmową przychodzi nowa energia, od każdej z osobna.

Nagle okazuje się, że taki pozornie babski wyjazd ma niesamowitą moc! Każda z nas jest inna, a jednak wszystkie gramy w tej samej lidze. Rozmawiamy, śmiejemy się i wymieniamy poglądami. To wszystko przyjaznej i ciepłej atmosferze. Okazuje się, że każda z nas zmaga się z podobnymi problemami, które tutaj na te 3 dni odstawiamy w zapomnienie i cieszymy się chwilą. I o to w tym wszystkim chodzi. Zawsze na samym początku rodzą się wątpliwości: z kim będę w pokoju, z kim i o czym będę rozmawiać, czy się odnajdę, czy mnie polubią, czy ja je polubię. Milion rozterek, tak bardzo nie potrzebnych. Gdyż nagle okazuje, że znacznie więcej nas łączy, aniżeli dzieli i jesteśmy wszystkie o wiele bardziej podobne do siebie, niż by nam się wydawało.

Tak wiele kwestii prozaicznych okazuje się być wartych wspomnień. Wspólne posiłki, zajęcia grupowe, spacery, rozmowy. To wszystko było mega zbliżające i dawało strasznie dużo dobrych odczuć. Tak rodzą się wspaniałe znajomości, zacieśniają więzy, budują biznesy. Kobieca moc ma niesamowitą siłę, skądś w końcu wzięło się przysłowie, że za każdym wielkim mężczyzną stoi silna kobieta.

Nie można pominąć faktu, że miejsce, w którym nasz babski weekend się odbywał, miało swoją własną, pozytywną energię. Która to dodatkowo wzmacniała każdy proces, który przez te 3 dni przechodziłyśmy. Brzmi banalnie? Być może. Ale nauczona już doświadczeniem wiem, że na takie wyjazdy jeździ się z intencją. Nawet jeśli nie jest ona głośno wypowiedziana, tylko siedzi cichutko gdzieś w głębi naszej głowy, to jest i potrzebuje bodźca zapalnego, by zacząć się spełniać.

I tak jak dziś mamy pierwszy dzień wiosny, i z każdym dniem możemy podziwiać rozkwitający świat, tak każda kobieta w dobrym towarzystwie, w pięknym miejscu i dobrych okolicznościach, otwiera się i rozkwita, dając to co piękne, dobre i wartościowe.

Ten wyjazd był świetny i pozostawił dobre wspomnienia oraz dał siłę na nadchodzący tydzień. To tylko dowód na to jaką siłę ma grupa, zgrana i babska!

Dlaczego Cadillac jest najlepszym sprzętem do pracy z klientem z dolegliwościami bólowymi pleców?

Tym razem polecę w moją ulubioną tematykę, czyli dolegliwości bólowe pleców. Kto mnie zna, ten wie, że ten Fizjo pilates, czy jak tego nie nazwać, to jednak jest mój konik 😉 I tym razem bohaterem wpisu nie będzie Reformer, który wydaje mi się jest bardziej kojarzony z pilatesem, a właśnie Cadillac. Wielki, toporny, rodem z 50 twarzy Greya. Dziś właśnie skupię się na tym dziwnym pilatesowym stole. Bo takim mianem określa się Cadillaca. Dlaczego to on jest najlepszy do pracy z klientem z dolegliwościami bólowymi? Jakie są jego atuty? Dowiesz się w dzisiejszym wpisie.

Zacznijmy od tego czym jest ten pilatesowy Cadillac – to nic innego jak stół z gęstą, sprężystą i trwałą matą, która połączony jest ze stalową ramą. Wygląd i działanie każdego obecnego Cadillaca wzorowane jest na oryginalnym projekcie Josepha Pilates.

Myślę, ze śmiało można rzec, że Cadillac to najbardziej zaawansowana maszyna do pilatesu. Nie najtrudniejsza, gdyż w klasyfikacji pod kątem trudności, jest zdecydowanie na pierwszym miejscu, czyli wykonuje się na niej ćwiczenia najłatwiej. Jest niezwykle wszechstronna, co pomaga w efektywności treningów. Idealna dla każdej grupy wiekowej, i co najważniejsze, dla mnie idealna do rehabilitacji i fizjoterapii. Zresztą, inspiracją do powstania Cadillaca było szpitalne łóżko, w którym pacjenci w pozycji leżącej lub półleżącej wykonywali pierwsze ćwiczenia w okresie rekonwalescencji (a tak w każdym razie przedstawia sytuację wiele książek…).

Budowa Cadillaca

  • Stół
  • Rama wykonana z grubych, stalowych rurek
  • Piankowa mata
  • Platformy
  • Poręcze do mocowania sprężyn
  • Sprężyny
  • Ruchome drążki

I tu zaczyna się część kulminacyjna, czyli dlaczego Cadillac jest najlepszym sprzętem do pracy z klientem z dolegliwościami bólowymi!

Bardzo istotną rolę odgrywa fakt stabilnej nieruchomej maty (czyli powierzchni, na której pacjent leży) zamiast ruchomego wózka. Daje to o wiele bardziej bezpieczną pracę, gdzie klient może skoncentrować się na pozycji i jakości wykonywanego ruchu, zamiast na utrzymywaniu stabilizacji przeciwko ruchomemu podłożu (jak to się dzieje w przypadku reformera). A jak wiadomo, na samym początku pracy z nową osobą, która zgłasza problemy kręgosłupowe, im mniej stabilna powierzchnia, tym trudniejsza praca, i to jest dopiero dalszy etap pracy. Równie ważną kwestią jest możliwość podpinania sprężyn o różnym oporze w najróżniejszych punktach łóżka. Co nam to daje? Różne długości dźwigni, zmianę napięcia wyjściowego sprężyny (czyli utrudnienie lub ułatwienie ruchu na starcie), zupełnie inny ruch i różnorodną pracę mięśni.

Możemy praktykować na nim wiele pozycji odciążeniowych. Chociażby pozycja leżenia na plecach na macie z nogami opartymi na trapezie odciąża odcinek lędźwiowy.

Swoim działaniem i wyglądem może przypominać fizjoterapeutyczny UGUL. Jaka jest różnica? Tu raczej nie będziemy wykonywać ćwiczeń czynnych wolnych, jeszcze w odciążeniu, czyli ćwiczeń, które nijak przekładają się na życie codzienne. Tu, dokładnie te same ruchy, będziemy wykonywać z oporem sprężyny, zmuszając ciało do pracy, a nie je rozleniwiając.

Mamy możliwość trójpłaszczyznowości ruchu.

Co ciekawe, do Cadillaca można podpiąć bardzo fajny Neck Stretcher, do pracy nad mięśniami głębokimi szyi, czy Airplane Board, do wyrównywania dysbalansu mięśniowego w kończynach dolnych. Tym bardziej sprawia to, że Cadillac staje się sprzętem profizjo.

Oczywiście wszystko to nie znaczy, że Cadillac to strasznie nudny sprzęt dla emerytów i połamańców. Nic z tych rzeczy. Można na nim wykonywać całą masę ćwiczeń na poziomie zaawansowanym, nie mówiąc już o tych, które robi się w zwisie czy do góry nogami.

Za tydzień, dla uzupełnienia tej treści, pokażę te same ćwiczenia, wykonane na Cadillacu i Reformerze i wytłumaczę, dlaczego różnią się trudnością, i jak.

Po co te sprężyny?

Sprężyny, czyli nieodłączna część wyposażenia Reformera i Cadillaca. Ale także krzesła, krzesła ramion i Ped-o-pull. Bez nich te sprzęty nie służyłyby tak owocnie. Patrząc na całokształt mogą wydawać się małym, nic nieznaczącym detalem, ale naprawdę robią dużą robotę! I to one często są powodem późniejszych, potreningowych odczuć 😀 Jakie sprężyny posiadam w swoim dobytku i jak mi się z nimi pracuje?

Sprężyny firmy Balancedbodypolska

Jak wiecie jestem bardziej z tego „nowoczesnego” nurtu pilates. A co się z tym wiąże, uwielbiam modyfikować ćwiczenia. Zmieniać pozycje, dodawać dodatkowe przybory i… bawić się sprężynami. Idąc dalej tym tropem, uwielbiam pracę na tak zwanym „nowoczesnym” sprzęcie. Takim, gdzie sprężyny mają różne opory i można ich ustawienie zmieniać dowoli.

Praca na pilatesowym sprzęcie, która w przypadku treningów w moim studio ma zazwyczaj charakter fizjoterapeutyczno/rehabilitacyjny, nie obędzie się bez sprężyn! To za ich pomocą mam możliwość pracy z uchwytami, drążkami, plaformami. Są mi one niezbędne do ćwiczeń, ponieważ dzięki nim mam możliwość prowadzenia ruchu w pełni kontrolowanego oraz bezpiecznego dla klienta kręgosłupowego.

Istotną kwestią są „moce” sprężyn. Każdy kolor odpowiada za opór jaki dana sprężyna daje. Ja pracuję na sprzęcie Balanced Body, gdzie sprężyny w reformerze prezentują się następująco:


• Żółta – lekki stopień oporu, tzw. ćwiartkę

• Niebieska – średni stopień oporu, tzw. połówka

• Czerwona – mocny stopień oporu, tzw. cała

• Zielona – bardzo mocny stopień oporu, tzw. półtorej

W cadillacu, krześle ramion oraz ped-o-pull:

• Żółta – mały stopień oporu (są w wersji krótkiej i długiej)

• Niebieska – średni stopień oporu (w wersji krótkiej)

• Fioletowa – w przypadku długich sprężyn to trochę więcej niż średni stopień oporu, ale mniej niż mocny

• Czerwona – mocny stopień oporu (są w wersji krótkiej i długiej)

• Czarna– bardzo duży stopień oporu (są w wersji krótkiej i długiej)

Ale jaki to opór?

Szczególnie męska część klientów lubi pytać z jakim faktycznie oporem pracuje. Na stronie Merrithew można znaleźć takie rozliczenie:

  • W pełni obciążone i maksymalnie rozciągnięte (4 × 100% + 1 × 50%): 275 lbs (125 kg)
    • 100% spring
      • Pozycja startowa : 5.8 lbs (2.63 kg)
      • Przyrost 1.25 lbs/in (.57 kg)
    • 50% spring
      • Pozycja startowa : 3.5 lbs (1.59 kg)
      • Przyrost .63 lbs/in (.28 kg)
    • 25% spring
      • Pozycja startowa : 2.75 lbs (1.25 kg)
      • Przyrost .31 lbs/in (.14 kg)

Na stronie Balanced Body widnieje za to taki wykres:

Opór sprężyn powoduje dodatkowe napięcie mięśni podczas wykonywanego ćwiczenia. To tak samo jak z ciężarem na siłowni. Praca na sprężynach działa dwojako. Jak to rozumieć? Rozciągając daną sprężynę działamy siłą oporu (sprężyny utrudniają ruch). Powracając rozluźniamy sprężynę i działamy w przeciwną stronę (sprężyny pomagają w ruchu, ale my im oporujemy, utrudniając ten powrót).

Praca ze sprężynami wymusza zaangażowanie większej ilości mięśni w ciele. Ponadto może ukazać, które z mięśni są słabsze i wymagają większej pracy. Bardzo szybko zauważa się, która ręka, noga, strona ciała jest silniejsza. Jakie występują dysproporcje i na jak dużym poziomie. Dzięki temu mamy możliwość podjęcia odpowiedniej pracy z klientem w celu wyrównania tych dysproporcji.

Sprężyny firmy Balancedbodypolska

Ich wyjątkowość zdecydowanie polega na tym, że mogą zarówno utrudniać, jak i ułatwiać wykonywane ćwiczenia. Zdecydowanie dają nam, trenerom, duży feedback, dzięki któremu możemy wyciągnąć dużo wniosków przyczyniających się do poprawy ćwiczeń u danego klienta.

Przykłady ćwiczeń, w których sprężyny działają na dwa sposoby:

Short/long stretch – mocniejsze sprężyny dają pracę mocno siłową i wytrzymałościową skupiając się na grzbiecie, ramionach i pośladkach, lekkie natomiast bardzo stabilizacyjną, skupiając się na brzuchu i klatce piersiowej

Footwork – mocniejsze dają pracę siłową dla nóg, lekkie stabilizacyjną skupiając się na brzuchu

Hip lift – mocniejsze dają pracę siłową dla pośladków, lekkie dla grupy kulszowa-goleniowej

Czy wiesz, że footwork to najważniejsze ćwiczenie na Reformerze?

Ostatnio przeprowadzona ankieta na instagramie jasno pokazała, ze chcecie ten temat poruszyć głębiej. To nie mogę zrobić nic innego jak w to wejść! Footwork zna każdy mający do czynienia z pilatesem, szczególnie tym na sprzęcie. Moi klienci też znają go wyśmienicie, ponieważ właśnie od footworku zapoznaje ich z reformerowym światem. Osobiście mam wrażenie, ze footwork lubią wszyscy. To taka baza, która choć prosta, daje duże odniesienie dla trenera. Tak, footwork jest istotny rownież z punktu widzenia trenera, dlaczego? Zapraszam do dalszej części wpisu.

FOOTWORK, czyli praca nóg na reformerze w leżeniu na plecach, jest podstawowym ćwiczeniem Pilates na tym sprzęcie. Zwykle jest jednym z pierwszych ćwiczeń, które poznajesz zaczynając pracę na reformerze i od którego rozpoczynasz trening.

Zanim zarzucimy footworkowi nudę, musisz wiedzieć, że ćwiczenie to niesie za sobą szereg zalet dla osoby ćwiczącej. Po pierwsze fiootwork to niezła rozgrzewka. Jest takim odzwierciedleniem przysiadów, tylko w odciążonej pozycji leżącej. Bardzo mocno pracują w nim duże mięśnie, globalne mobilizatory, takie jak czworogłowym uda, pośladkowy wielki, mięśnie grupy kulszowo-goleniowej. To ich praca pobudza przepływ krwi przez caaałe ciało, bardzo dobrze przygotowując je do dalszego wysiłku fizycznego. I mobilizuje stopy, a tego tak bardzo brakuje w treningach. Footwork mając różne ustawienia stóp, uruchamia je w pozycjach, których na codzień się absolutnie nie wykonuje.

Zadając to ćwiczenie klientowi uzyskamy niezwykle dużo informacji również dla siebie!

A jakie to informacje?

W pierwszej kolejności możemy obserwować ułożenie klienta na wózku reformera. Niby nic, a jednak dla instruktora można tu znaleźć masę informacji. Czy klient ma poczucie ustawienia swojego ciała w przestrzeni, w związku z czym:

  • czy kładzie się na środku wózka
  • czy miednicę ma w linii klatki piersiowej
  • czy głowa leży na środku podgłówka
  • czy oba barki są tak samo ustawione przy zaramiennikach
  • czy stopy leżą na środku poręczy
  • czy gdy są złączone nogi, ich wnętrze idzie w linii kości łonowej, pępka i brody?

Kolejną kwestią jest ocena ciała, postawy i ruchu klienta podczas wykonywania ćwiczenia:

  • czy w czasie prostowania i uginania nóg miednica i odcinek lędźwiowy są stabilne
  • jak leży klatka piersiowa
  • czy kolana prostują się do końca, przeprostowują, blokują lub zostają lekko zgięte
  • czy biodra prostują się do końca
  • czy nogi potrafią złączyć się kolanami i kostkami wewnętrznymi
  • czy kolana patrzą w sufit
  • czy obręcz barkowa leży swobodnie i ciężko
  • czy szyja jest rozluźniona

Ostatnią niezwykle ważną kwestią są stopy! Jest kilka ich ustawień w trakcie tego ćwiczenia i wiele mogą powiedzieć o istniejących napięciach w ciele:

  • czy wszystkie palce dotykają poręczy w pozycji V
  • czy palce są w stanie objąć poręcz w pozycji stopy małpki
  • czy na piętach stopy są centralnie na środku pięt i co się dzieje wtedy z palcami stóp
  • jaki zakres ruchu jest przy rozciąganiu achillesa
  • czy w czasie opuszczania pięt pod poręcz kolana są nieruchome czy też się uginają

Lesley Logan powtarzała mi zawsze, że footwork jest takim ćwiczeniem, przy którym zawsze należy być przy kliencie. Właśnie po to, by obserwować jak zachowuje się całe jego ciało w trakcie jednego z najprostszych ruchów. By wiedzieć jak zaplanować kolejne ćwiczenia.

PILATESOWY SPRZĘT – OOV

Za mną weekend pełen pracy. Szkoleniowy sezon w pełni, a ja nie zwalniam tempa! Lecę dalej i chcę Wam pokazywać coraz więcej. Szkolenia zajmują weekendy, w tygodniu wciąż prowadzę treningi medyczne na pilatesowym sprzęcie (w zdecydowanej większości są to treningi medyczne, gdyż zdarzają się takie zwykłe, po prostu pilatesowe). Sprzętu, jak również dobrze wiecie, wciąż przybywa 😀 W końcu jestem zakupoholiczką w pełnej odsłonie! A wiadomo, jak nowy sprzęt, to i testy! Testuję nie tylko na sobie samej, ale głównie na klientach. To oni są moją wyrocznią w tych sprawach, ponieważ to dla nich te sprzęty mają się przysłużyć. Dlatego po intensywnych kliku tygodniach testów przyszedł czas na moją recenzję oraz kilka rad. Czy warto i jeżeli już, to jak korzystać z Oov tak, by przynosił jak najwięcej korzyści.

Poznajcie Oov, który w wizualnie, na pierwszy rzut oka, podobny jest do pewnej części ciała kobiety 😛 Ciekawa jestem czy macie podobne skojarzenie. Typy moich klientów to jeszcze łabędź, wieloryb, żółw 😀 No cóż, jakby nie patrzeć, kształt ma na tyle nietypowy, że daje pełne pole do popisu jeżeli chodzi o skojarzenia.

Krótko o historii OOV

Kształt Oov to efekt wieloletnich badań australijskiego neurobiologa i osteopaty Daniela Vladeta. Jego projekt został zainspirowany wałkiem stosowanym pod odcinek lędźwiowy kręgosłupa.

BUDOWA OOV

Oov wykonany jest z najwyższej jakości pianki. Materiał, z którego jest zbudowany powoduje, że jest on niezwykle lekki. Jego specyficzny kształt nie jest przypadkowy. Te ciekawe wygięcia sprawiają, że jest idealnie dopasowany do anatomicznego kształtu pleców oraz naturalnych krzywizn kręgosłupa. To właśnie jego budowa wymusza prawidłowe ułożenie pleców. Jest wysoce odporny na odkształcenia. Można by rzec, że w swej funkcjonalności przypomina spina corrector, jednak jest od niego o wiele mniejszy i znacznie bardziej miękki. Doskonale sprawdzi się do użytku domowego oraz profesjonalnego.

OOV – DO CZEGO SŁUŻY ?

Oov to wszechstronny przyrząd do ćwiczeń oraz rehabilitacji. Dzięki niestabilności mobilizuje mięśnie głębokie do pracy i wspomaga ich wzmocnienie. Praca z użyciem oov pozwala na delikatne naciągnięcie kręgów oraz stymulację nawilżenia i smarowania krążków międzykręgowych (zabrzmiało to równie dwuznacznie, co wyobrażenie jego kształtu :P). Generalnie oov, przez swój kształt, wymusza stabilizację różnych elementów ciała, ale najbardziej chodzi tu o kręgosłup i miednicę. Plus doskonale rozpracowuje mięśnie dna miednicy.

JAKIE ĆWICZENIA MOŻNA WYKONYWAĆ Z UŻYCIEM OOVa?

ĆWICZENIE 1: Half roll back, czyli wstęp do roll up

ĆWICZENIE 2: Rozluźnianie dna miednicy -> to jest takie ćwiczenie, które na bank spodoba się fizjoterapeutkom proginekologicznym, kobietom w ciąży, po porodzie i generalnie wszystkim, którzy dno miednicy pragną rozluźnić

ĆWICZENIE 3: single leg stretch, double leg stretch, scissors

ĆWICZENIE 4: Seria dla nogi w leżeniu bokiem -> clams, side leg kick, side leg lift, side leg circles

CZY POLECAM?

Zdecydowanie tak, jeżeli chcecie urozmaicać treningi swoich klientów czy ćwiczyć samemu w domowym zaciszu. Nie jest to jednak sprzęt, który uznałabym w kategoriach „niezbędnik”.

PILATESOWY SPRZĘT – C-SHAPER

I znowu poniedziałek i znowu pomęczę Was trochę moimi sprzętowymi nowościami 😀 w zasadzie akurat ten sprzęt nie jest jakąś super nowością w moim studiu, ponieważ testujemy go od lata 2021. Po tak intensywnych i długotrwałych testach myślę, że nadszedł czas na werdykt. Warto czy nie warto mieć go w swoim dobytku? Jaki to sprzęt?

Poznajcie C-Shapera od Balanced Body. Długo zastanawiałam się jak go wyglądowo opisać. Kształt ma niejednoznaczny, ale możemy uznać, ze to niedokończona literka U lub C 😀 chyba, że macie jakieś inne propozycje to chętnie się dowiem 🙂

Krótko o historii C-Shapera

Firma Balanced Body pierwszy raz wykonała ten sprzęt w 1988 r. Ich projektantami byli Marie-Jose Blom i Quentina Josephy.

Patrząc na niego, nie dość, że ciężko ocenić jego kształt, ale także ciężko wyobrazić sobie co tak naprawdę można na nim ćwiczyć.

Co daje ćwiczenie na C-shaperze? Wzmacnia mięśnie brzucha oraz koryguje postawę ciała, pomagając w osiągnięciu pożądanego ułożenia kręgosłupa podczas ćwiczeń. Wykonywanie ćwiczeń na macie z użyciem C-Shapera nie wymaga dodatkowych modyfikacji ćwiczeń pod każdego użytkownika, ponieważ wymusza on pożądaną pozycję ciała oraz kręgosłupa w trakcie treningu.

BUDOWA C-SHAPERA

Wymiary:

Wysokość: 41 cm
Szerokość: 33 cm
Długość: 75 cm

Wyprofilowany w kształcie litery C. Tapicerka wykonana jest z trwałego, grubego winylowego materiału. Posiada regulowanie uchwyty ułatwiające stabilizację podczas ćwiczeń.

C-SHAPER DO CZEGO SŁUŻY ?

Jest przyrządem, którego zadaniem jest wzmacnianie mięśni brzucha oraz korygowanie postawy ciała, pomagając dodatkowo w osiągnięciu pożądanego/najbardziej prawidłowego ułożenia kręgosłupa podczas ćwiczeń. C-Shaper pomaga osiągnąć ułożenie pleców i kręgosłupa w kształcie litery C. Ćwiczenie na nim daje możliwości nauki prawidłowej postawy ciała oraz zwiększa elastyczność kręgosłupa. Jest wprost idealny do pracy z osobami, które nie mają wyćwiczonych poprawnych zachowań i utrzymywania odpowiedniej pozycji ciała podczas ćwiczeń pilates. C-Shaper jest świetnym rozwiązaniem dla osób posiadających problem z kręgosłupem, zwłaszcza odcinkiem szyjnym, chcących wypracować prawidłową postawę ciała.

Może też służyć za rampę dla autek 😀

JAKIE ĆWICZENIA MOŻNA WYKONYWAĆ Z UŻYCIEM C-SHAPERA?

Wzmacniające – PILATESOWA SETKA

Roll up

Roll up 2

Seria 5 dla brzucha