A może by tak szampana?

Dziś moje Studio  obchodziło 6 lat… Dokładnie 1 września 2010 zaczęła się moja przygoda z prowadzeniem firmy. No, zaczęła się wcześniej, ale dokładnie wtedy pierwszy klient przeszedł przez prób Movimento.

Co się wydarzyło przez te 6 lat? Przede wszystkim dojrzałam, trochę się wyciszyłam, bardziej zmotywowałam. Mimo wielu przeciwności losu, problemów i upadków, wciąż mi się chce działać. Wielokrotnie dostałam kopniaka w tyłek, ale to pozwoliło mi inaczej spojrzeć na świat, uśmiechnąć się i przeć dalej.

IMG_1491
A to ja z urodzinowym balonikiem 😉

Ale wciąż żyje pracą, to taki pozytywny pracoholizm. Gdyby nie moi klienci, nie byłoby mnie takiej jaką jestem teraz. 

To jest właśnie miejsce i czas bym podziękowała

  • wszystkim klientom Movimento – za to, że są z nami, że przychodzą na zajęcia, że się dobrze z nami bawią
  • wszystkim instruktorom, z którymi pracuję – za pasję, chęć pracy, zarażanie pilatesową miłością klientów
  • najbliższym – za wsparcie, wysłuchiwanie mojego marudzenia, pomoc w trudnych chwilach

 

Pamiętam jaka byłam szczęśliwa, gdy w sierpniu 2010 dzwonili ludzie by umawiać się na zajęcia. Były chwile załamania, gdy na zajęciach była tylko 1 osoba. Ale były olbrzymie chwile szczęścia, gdy nagle, w pierwszym miesiącu pracy, zapełniała się praktycznie cała sala!

Pamiętam swój olbrzymi strach, czy aby na pewno podjęłam właściwą decyzję, czy wszystko wypali, czy będzie dobrze. Wypaliło i jest dobrze 🙂

Pamiętam chwile załamania, gdy pierwszy raz coś poszło nie tak, klient zrobił mi straszną awanturę, pierwsze opóźnienia w płaceniu zobowiązań, pierwsze podwinięcie nogi. To dało mi większą motywację, nauczyło jak należy mieć twarde dupsko, gdy ma się miękkie serce. Było zdecydowanie potrzebne.

Gdybym tylko mogła, wypiłabym kieliszek szampana. Tymczasem swoje 6te urodziny oblewam herbatą lipową z miodem 😉 Najlepszego!

IMG_1490

Czym jest ten Pilates?

Uwielbiam to pytanie! Rzadko kiedy spotykam kogoś, kto po informacji, że jestem instruktorem Pilates, wie o co chodzi. 99% przypadków robi dość duże, pytające oczy, marszczy czoło, robi skupioną minę i pyta „a co to jest ten Pilates?”

Szczerze mówiąc wolę niewiedzę i takie pytania, niż błędną wiedzę i porównania typu:

-ach, to takie rozciąganie, tak?

-aaaaa, to są te ćwiczenia na piłkach?

-a to nie jest przypadkiem dla starszych ludzi?

-czekaj, to ma coś wspólnego z jogą, prawda? 

FACEPALM  

Niestety, takie poglądy u nas panują, co dość skutecznie utrudnia mi promowanie tego rodzaju ćwiczeń! Ale ten post ma wszystko zmienić!

PILATES TO RODZAJ ĆWICZEŃ STWORZONY PRZEZ JOSPEHA PILATESA W XX WIEKU. 

> Joseph Pilates opracował ćwiczenia sam bazując na wiedzy i doświadczeniu, które zdobywał.

> Ćwiczenia Pilates to nie stretching, ale poprzez pracę w neutralnych pozycjach z odpowiednim zakresem ruchu, zawsze mięśnie antagonistyczne do napinanych będą się rozciągały.

> To też nie jest Joga, mimo, że niektóre ćwiczenia mogą wyglądać podobnie, mają zupełnie inne pozycje wyjściowe, zasady napięć, oddech i cel.

PILATES TO ZESTAW ĆWICZEŃ, W KTÓRYCH LICZY SIĘ NAPIĘCIE CENTRUM CIAŁA, PRAWIDŁOWA POZYCJA, PRECYZJA RUCHU I ODDECH.

Oddychanie

Pilates polega przede wszystkim na uruchomieniu głębokich mięśni ciała, czyli tych, których nie widać, a które są niesamowicie ważne. Są stelażem dla naszego ciała. Nie znaczy to, że w czasie ćwiczeń nie pracują mięśnie pośladków, brzucha, pleców czy nóg. Oczywiście, że pracują. Kształtują się, rzeźbią, zyskują na sile.

Podstawą każdego ćwiczenia jest prawidłowa pozycja wyjściowa, a następnie precyzyjnie prowadzony ruch . Tak aby był on najbardziej efektywny.

Bo w Pilatesie nie liczy się ilość, a jakość wykonywanego ruchu!

Liczy się każdy drobny szczegół, coś o czym nie wspomina się i nie myśli na innych treningach.

Dodając do tego porządny oddech otrzymujemy nic innego jak właśnie Pilates. Proste, prawda? 😉

4, 3, 2, 1… No to zaczynamy!

Trochę czasu minęło zanim zdecydowałam się, a raczej zanim odważyłam się, założyć bloga.

Takie czasy. Otwieram kompa – blogi. Szukam czegoś w google – blogi. Otwieram wiadomości dnia w necie – blogi i bloggerzy. W pytaniu na śniadanie – bloggerzy o swoich blogach. Niedługo otworzę lodówkę czy szafkę w łazience i mi to wyskoczy.

Nie wypada być w tyle. Mam wrażenie, że stwierdzenie ‚nie masz Facebook’a = nie ma Cię na świecie’ zaczyna tracić na wartości. Teraz ‚nie masz bloga = nie istniejesz’ króluje.

Zatem Moi Drodzy, oto jestem. Ja i mój Pilates.

A żeby było jasno, o czym będzie ten blog?

  • o ćwiczeniach Pilates. O mojej pasji, podróżach na szkolenia, mojej firmie i tym co się w niej dzieje, o książkach, które przeczytałam – o wszystkim z czym wiąże się Pilates w moim życiu
  • o gotowaniu i dietach, o zdrowym stylu życia
  • o moim życiu prywatnym (bez przesady ale trochę, bym była dla Was bardziej rzeczywista)
  • o wszystkim co mi ślina na język przyniesie a palce przekopiują przez klawiaturę na ekran

Zaczynamy!